Suszone pomidory lepsze niż kupione w sklepie :)
Jest to przepis o czysto włoskim rodowodzie. Pomidory suszone są używane głównie jako zimna przekąska, jako główny składnik spagetti (spagetii, suszone pomidory, świeże listki bazylii, parmezan – super!), a ja najbardziej lubię prosto ze słoika położyć na świeżej bagietce z masłem i zajadać z apetytem.
Przepis jest prosty, minimalnie zmieniony od oryginału ale równie dobry:
 |
|
 |
 |
|
| * pomidory* sól
* czosnek
* zioła
* skórka z cytryny
* olej
* ocet |
|
Pomidory podłużne (ja do tej pory robiłam z serca bawolego ale teraz zmieniłam na inny gatunek) przecinamy na pół wzdłuż. Łyżką wydrążamy gniazdo nasiennie. I tak robimy ze wszystkimi pomidorami, następnie każdą połówkę (łódeczkę już) lekko solimy.
- I teraz według oryginalnego przepisu suszymy pomidory w słońcu 4 dni (u nas mało możliwe w każdym razie tak nie robiłam) ale w naszym klimacie wkładamy poukładane na blachach ciasno do piekarnika. Nastawiamy niską temperaturę w granicach 60 – 70 stopni, uchylamy drzwiczki i tak się nasze połóweczki suszą. Jeżeli mamy opcje termoobiegu to znacznie ułatwia i przyspiesza suszenia. Pomidory w miarę suszenia znacznie się zmniejszają i podsuszają. Wyjmujemy je, gdy są suche, brzegi im się marszczą ale jeszcze nie wyschły na wiór. Wkładamy wszystkie do miski, posypujemy ziołami głównie bazylią, tymiankiem, oregano i koniecznie na 5 kg (świeżych pomidorów) łyżka octu. Mieszamy dokładnie, można dodać jeszcze trochę suszonego czosnku ale nie koniecznie. Ja nie dodaję pieprzu, bo uważam, że psuje cały smak. Pomidor taki sam w sobie jest słodko kwaskowy – idealny.
Takie pomidory wkładamy do wysterylizowanych słoików, nie więcej niż 3/5 wysokości. Następnie zalewamy gorącym olejem roślinnym. Ja nie mam więc i nie używam termometru do oleju więc czekamn aż zacznę go lekko czuć i widać unoszące się drobniutkie bąbelki powietrza, tu trzeba polegać na własnym wyczuciu). Po zalaniu – ale do rantu słoka bo pomidory po pierwsze: muszą być całe zalane a po drugie dość mocno chłoną olej zakręcamy pokrywką i ustawiamy do góry dnem. Same się wekują. Smaczne są już na drugi dzień jak tylko olej wystygnie. W takiej zalewie wytrzymują kilka lat chociaż z kilkuletnimi suszonymi pomidorami jeszcze się nie spotkałam w mojej spiżarce, gdyż znikają równie szybko z niej jak już z samego talerzaJest jeszcze dodatkowa korzyść z całej tej pracy, pestki i wnętrze drylowanych pomidorków możemy zagotować, przetrzeć po zagotowaniu przez sito, doprawić solą, pieprzem, masłem i kapką śmietany i wychodzi z tego pomidorówka jakich mało. Kolejna rozkosz dla podniebienia! |
|
|
Długo tak się suszą w piekarniku? Chciałabym w końcu móc je zrobić, bo to pychotka jest!
Ukłony za ten przepis!