Francuskie guziczki w stylu greckim i włoskim
![]() |
|
| Ach, to taka moja wariacja wynikająca z niegasnącego uwielbienia dla gotowego ciasta francuskiego. Lubię serwować do wina i piwa różne przekąski, które oprócz charakteru muszą bezsprzecznie ładnie wyglądać i zabierać mi stosunkowo mało czasu w przygotowaniu. I takimi właśnie są wariacje ślimaczkowe, czyli małe guziczki francuskie… |






no i Olgo, znowu mnie zachwyciłaś! guziczki są przeurocze, z łatwością mogę sobie wyobrazić, że również pyszne i takie.. imprezowe :)
ja także uwielbiam ciasto francuskie; i ze względów smakowych i praktycznych – przekąski i potrawy z niego robi się łatwo, szybko, a efekt zawsze jest wielki :)
casiapaw – bardzo Ci dziękuję :) Takie guziczki są fajną propozycją, bo zawsze można zmienić wypełniającą je tapenadę i chociażby podać je z czarnymi oliwkami i pieprzem, lub ze szpinakiem i czosnkiem. Możliwości jest wiele, a nie ma nic lepszego, niż własna inwencja twórcza.
PS. Bardzo ładne i smakowite pomidorki zrobiłaś :)
byłaś inspiracją :)
Ja już dzisiaj o piątej rano wiedziałam, że szykujesz coś specjalnie dla mnie;-) A ponieważ spędziłam cały dzień bez dostępu do netu, nie mogłam się doczekać chwili, kiedy zasiądę przed komputerem i zobaczę co koziego wymyśliłaś. No i jak zwykle mnie zachwyciłaś. Po pierwsze te guziczki są genialne i proste. Po drugie na pewno przepyszne. Spróbuję w ten weekend zarówno włoskich i greckich ale z naciskiem na greckie, oczywiście. hihihi. Oj już mi ślinka cieknie, a tu czas spać :-(
Pozdrawiam serdecznie i dziękuję :-D
casiaw – cieszę się bardzo :):) :)
Łasuszku – polecam guziczki kozie, są fantastyczne!!! U mnie poszły jak burza! Jak robię guziczki, to od razu z 2 ciast francuskich, więc mam możliwość zastosowania 4 tapenad. Jest wtedy smacznie i kolorowo :) Napisz proszę jak wyszły :)
Tez jestem wielka fanka takich ‘guziczkow’. Przede wszystkim pracy malo i mozna wylozyc czym sie chce. Jedynie co robie inaczej to nie robie tapenady tylko smaruje ciasto salsa pomidorowa a reszte skladnikow dodaje w kawalkach, bo lubie jak smaki czuc osobno :-) No i nazwa mi sie podoba, hihi
sympatyczny przepis i sympatyczny blog! bede odwiedzac :)
pozdrawiam
No już. Spróbowałam tak jak obiecałam. Właśnie zrobiłam i…właśnie zjadłam. Przepyszne :-D Oczywiście z lenistwa zrobiłam tylko guziczki kozim serem. Robią się błyskawicznie a pieką jeszcze szybciej. Po prostu REWELACJA! A przy okazji, dzięki Tobie wpadłam na ciekawy pomysł oczywiście z serem kozim w roli głównej, ale to już na moim blogu i dopiero jak dopracuję całą recepturę i zasady działania ciasta francuskiego;-) Ale w tym pomoże mi niezawodny w takich sytuacjach Alton Brown z Good Eats.
:) :) :) Cieszę się, że wyszły i … zniknęły szybko, to potwierdza, że są smaczne :)
A teraz jestem strasznie ciekawa, cóż to z serkiem kozim wymyśliłaś – będę sprawdzać i zaglądać na Twojego pysznego bloga. Nie daj czytelnikom za długo czekać :) na nowe „kozie” wariacje :)
Guziczki są rewelacyne: szybko się je robi a co najwazniejsze są przepyszne;-)
tylko mam wrażenie że ciasto nie wyrasta tak jak powinno, jakieś sugestie może macie??
Witaj Poca,
Bardzo się cieszę, że guziki Tobie smakowały :)
Moje wyrastają dość mocno. Zastanawiam się w czym może leżeć problem, hmmm. Tak myślę, że generalnie są cztery możliwości: średniej jakości ciasto, ciasto było za ciepłe (za bardzo ogrzane podczas robienia), piekarnik za zimny lub zbyt mokra tapenada. Ja korzystam właściwie zawsze z ciasta chłodzonego, kupuję go w sklepach Lidl (to ciasto z lodówki, nie z zamrażarki) i jeszcze nigdy mnie nie zawiodło. Powodzenia!
Tak sobie jeszcze pomyłam, że ciasto mogło być zbyt cienkie. Ja nie wałkuję ciasta. Tapenadę układam na takim cieście, jakie wyjmę z foliowego opakowania.
Moje guziczki rosną, tak jak powinny. Z racji nadzienia i ściśnięcia, a także dociśnięcia do blachy aby miały odpowiedni kształt, są oczywiście mniejsze niż gdy pieczemy samo ciasto francuskie pocięte w paseczki i obsypane solą lub kminkiem. Wtedy znacznie więcej powietrza wchodzi do ciasta. Ale i tak, guziczki powinny być chrupkie, nie mogą mieć takich mokrych kawałków ciasta, wtedy są naprawdę bardzo smaczne.
Guziczki greckie były absolutnym hitem na parapetówce! Zniknęły w tempie zadziwiającym i wszyscy się pytali o przepis:)Naprawdę Twój blog mi pomógł w organizacji tej imprezy dzięki Twoim pomysłom siedziałam z gośćmi, a nie w kuchni:)
Wiśniówka – jestem przeszczęśliwa!!! Wiem ile pracy kosztuje zorganizowanie imprezy i ile radości czerpie się ze wspólnej zabawy z gości! Tym bardziej się cieszę, że udało się Tobie bawić ze znajomymi a nie stać w kuchni!!! Super!!! Bardzo dziękuję i zapraszam ponownie w moje skromne blogowe progi!
Pozdrawiam serdecznie
Olga Smile