Olga Smile

Marmolada cebulowa na kawałkach ciasta, czyli kwadraciki francuskie z cebulowym chutneyem

21/06/2008
Autor: Olga Smile
Wydrukuj ten Przepis Wydrukuj ten Przepis
Strasznie ciężkim zadaniem okazał się Football Kulinarny zaproponowany przez Myszę z Kulinarnych Wyzwań Myszy. Kombinowałam, od czego tu wyjść i jak podejść do sprawy w temacie Euro. Pomyślałam sobie jednak, że końcu Football kulinarny to jedzenie przed telewizorem, zazwyczaj wspólnie, więc to taka forma imprezy siedząco-oglądającej, no i oczywiście emocjonującej dla oglądających :) A gdzie impreza, tam i mnie z imprezowym jedzeniem zabraknąć nie powinno :)
A skoro impreza siedząca, to i w chwilach skupienia przez ekranem nie powinno, zabraknąc jedzenia i picia. A jedzenie powinno komponować się z piciem :) I tym oto tropem powstały moje trzy propozycje Football’owe.
Dzisiaj prezentuję pierwszą propozycję a są to “Chrupkie, pikantne, kwaskowe i smaczne bardzo kwadraciki z marmoladą cebulową lub inaczej chutneyem cebulowym”.Tak, tak marmolada cebulowa! Dla mnie też to za pierwszym razem brzmiało dziwnie, ale ja spróbowałam, to wiedziałam, że taka marmolada to jest to! Idealnie wprost pasuje do piwa, jako dodatek do wina, lub inna forma słodkości. Świetnie komponuje się również jako dodatek do jagnięciny, baraniny lub dziczyzny, zwłaszcza, jeżeli dodany do niej kilka łyżek suszonej mięty.O ile kwadraciki wycinam z gotowego ciasta francuskiego, o tyle z marmoladą jest troszkę więcej zabawy. Ale jak przygotujemy kilka jej słoiczków to będzie w sam raz do przysadzenia wielokrotnie smacznej przekąski lub słono-pikantnego dodatku na imprezę.
Marmolada cebulowa vel Chutney cebulowy
 
Ten przepis jest moją pierwsza propozucją w ramach Football’u Kulinarnego :)

 
 

Marmolada cebulowa nazywana również Chutney’em cebulowym

* 2,5 kg cebuli
* 1 kg cukru
* 1 litr octu
* 1 opakowanie goździków
* 1 -2 laski cynamonu w kawałku
* 6 łyżek soli

Kwadraciki z marmoladą
* 1 słoik marmolady
* 1 ciasto francuskie

Marmolada cebulowa nazywana również Chutney’em cebulowym

Cebulę obieram i kroję w zgrabne kółeczka. Lepiej pokroić cieniej niż grubiej, ale nie należy też się zbytnio przejmować ich grubością. Kółeczka posypuję solą, mieszam dokładnie i odstawiam w dużej misce na około 2 godziny, aby cebula puściła sok. Następnie sok wylewam a cebule przepłukuję pod bieżącą wodą i odsączam na sicie. Im suchsza będzie tym lepiej.
W garnku zagotowuję ocet z cukrem, cynamonem i goździkami. Dobrze jest włożyć goździki w gazę i tak gotować, zaoszczędzimy sobie później dużo czasu, aby wyłowić je z masy cebulowej. Po zagotowaniu wkładamy cebulę, przykręcamy gaz i gotujemy bez pokrywki około 3 godzin. Im więcej soku odparuje tym lepiej. Cebula powinna stać się szklista, niczym przeźroczysta. Trzeba masę dość często, ale delikatnie mieszać. Gorącą pulpę wlewamy do słoików, odkręcamy do góry dnem i pozostawiamy pod przykryciem, aby nam się zawekowały.

Kwadraciki z cebulą

Przygotowanie kwadracików jest arcy proste. Gotowe ciasto francuskie wyjmuję z opakowania, kroję kółkiem do pizzy na mniej więcej równe kwadraty, na których środek nakładam odsączoną z zalewy cebulkę. Całość wkładam do piekarnika na około 15 minut. Podaję na zimno i ciepło. Idealnie pasują do piwa.


  • Facebook
  • Share/Bookmark
Wydrukuj ten Przepis Wydrukuj ten Przepis

13 Komentarzy to “ Marmolada cebulowa na kawałkach ciasta, czyli kwadraciki francuskie z cebulowym chutneyem ”

  1. cudawianki on 24/06/2008 at 22:30

    cos mi sie wydaje, ze facet umarlby z przejedzenia… ta marmolada na bank mu zasmakuje, wiec musze sie pofatygowac! ile sloikow wyjdzie z tej porcji cebuli? pozdrawiam :-)

  2. Olga Smile on 24/06/2008 at 22:44

    Witaj :)
    Z tej ilości wyszło mi 8 słoików około 330 ml i jeden litrowy soku. Miałam strasznie soczystą cebulę i za krótko czekałam na wydzielenie się soku, powinnam dać jej właśnie te 2 godziny, a nie 1 godzinę.
    Jak chcesz mieć delikatniejszą w smaku, bo ta jest mocno kwaskowa, to warto zastąpić ocet spirytusowy jabłkowym czy innym. W każdym razie słoik tego rzadkiego sosu cebulowego, o lekko lepiącej konsystencji, ciemnym kolorze i zawiesistości u mnie już stanowi dodatek do sosów sałatkowych :) Nic się nie zmarnuje!
    Smacznego i pozdrawiam.

  3. Dorka on 07/09/2009 at 14:59

    Olga, co robisz z tym sokiem? Żal go wylać…

  4. Olga Smile on 08/09/2009 at 22:27

    Dorka – a sam sok, dodaję do sosów i pieczonego mięsa (w trakcie pieczenia) lub do majonezu domowej roboty :)
    Pozdrawiam serdecznie
    Olga Smile

  5. ishi on 10/09/2009 at 19:34

    Witam,

    Własnie robie te marmolade, uzylem octu spirytusowego 10% i nie wiem czy nie za mocny. Po 2h gotowania masa jest ciemno brazowa i strasznie smierdzi octem :) boje sie normalnie tego probowac :))

  6. Olga Smile on 10/09/2009 at 20:10

    ishi – och jej, za mocny, za mocny. Rozcieńcz wodą. Marmolada powinna być złota, jeśli jest ciemna, to cukier z cebuli się spalił i zapewne będzie gorzki :( Jak gotujesz masę to na bardzo małym gazie aby odparowywała a wrzała ;) Spróbuj i daj znać!
    Pozdrawiam serdecznie
    Olga Smile

  7. ishi on 10/09/2009 at 21:25

    OK,
    zrobie nowa partie, jaki ocet sugerujesz? winny 4%?

  8. Olga Smile on 10/09/2009 at 21:51

    ishi – przykro mi, że nie wyszło. Zdecydowanie winny będzie najlepszy, czasami, gdy mam problem z jego kupieniem w okolicznych sklepach używam jabłkowego lub ryżowego, wtedy można dać go mniej. Gdy smażysz a dokładniej dusisz cebulę rób to na małym gazie aby się karmelizowała a nie paliła, podobnie do karmelu, gdy jest jasny to zdecydowanie smaczny, ciemny już dla odmiany nie bardzo ;)
    W tym roku przygotowywałam marmoladę z cebuli cukrowej, stała 2 godziny ale smażyłam ją tylko około 1,5 godziny, potem przestawała być złota i przeźroczysta a chciała się spalić niedobra. Krótsze smażenie jej nie przeszkodziło, jedynie była bardziej wodnista, ale nadmiar płynów zlałam oddzielnie do słoików i będą wykorzystane jako ocet do sałatek, dodatek do marynowania mięsa czy właśnie do sosów. Cebuli trzeba niestety pilnować i w razie potrzeby interweniować :) Daj znać jak wyszło, bo bardzo jestem ciekawa czy smakowała!
    Pozdrawiam serdecznie
    Olga Smile

  9. ishi on 11/09/2009 at 22:17

    no to jedziem z koksem ^_^ podejscie no. 2

    …piatek, browar, dobry dubsetp na glosnikach i gary w kuchni :) heh

    Kupilem fajniutki winny ocet 5% mam nadzieje ze sie uda :)

  10. Olga Smile on 11/09/2009 at 22:28

    ishi – oj będzie się działo :) :) :) W każdym razie, gdy będzie się przypiekać i zmieniać kolor, studź masę, zmniejsz ogień i często mieszaj. Wczuj się w cebulę ;) ;) ;) kiedy będzie gotowa. Ja się nie naśmiewam napiszę natychmiast aby nie było :). Sama robiła kilkanaście dni temu dżem z winogron, zapowiadał się rewelacyjnie. Mama przywiozła mi kilka kilogramów winogron, nasze połączenie telepatyczne sprawiło, że ja również tego samego dnia winogrona kupiłam i cała uszczęśliwia dowiozłam je do domu nawet w stanie całym, nie zgniecionym, bo były dzielnie chronione przed cięższymi zakupami. I na co mi to było, aż chciałoby się powiedzieć, ale żeby nie marudzić i nie zapisywać się do szkoły malkontenctwa postanowiłam przygotować prosty ale przepyszny, słodki i aromatyczny dżem, który stanowi połączenie masy właściwie z kandyzowanymi winogronami. Pracy jest przy tym troszkę, zwłaszcza, gdy winogrona mają małe pestki, a moje akurat miały, co za zaskoczenie … więc trzeba było je wyjąć, nie było przebacz. Wszystko dzielnie wyjęłam, mieszała, gotowałam i … gdy przyszedł czas na chwilkę odpoczynku i kawkę doleciał do mnie zapach palonego karmelu. Cała porcja raczyła się spalić. Nie powiem, aż mną trząchało ze złości albo bezsilności, bo tak się napracowałam a wystarczyło, że poszłam do komputera odpisać na maila i już było po ptakach wrrrr Zdecydowanie mas na bazie cukru trzeba pilnować, bo wredoty z nich straszne!!!
    Powodzenia i dawaj znać jak idzie :)
    Pozdrawiam serdecznie
    Olga Smile

  11. ishi on 11/09/2009 at 22:43

    Jak narazie zaczynam sie wczuwać w winko z Cassis :) przywiozlem je w zeszlym tygodniu z poludnia.

    Masa jest mieszana, na przemian z “plackami” na gramofonie :)

  12. Olga Smile on 11/09/2009 at 22:59

    ishi – też piknie :)
    U nas ostatnio panują klimaty muzyczne Ram Cafe, czyli coś na kształt Smooth jazz’u. Miło, ciepło, z cudowną muzyką w tle, iście relaksująco :) można pitrasić w kuchni dosłownie do rana. A zdecydowanie moim ulubionym kawałkiem jest Mondo Bongo.
    Pozdrawiam serdecznie
    Olga Smile

  13. ishi on 11/09/2009 at 23:06

    Pewnie ze piknie :) gary az skaczą :D

    Nie ma to jak brazyliana :D

    http://www.youtube.com/watch?v=KHhVJIDvVUY

Napisz komentarz