Olga Smile

Aromatyczny chutney marchwiowy z migdałami

08/08/2008
Autor: Olga Smile
Wydrukuj ten Przepis Wydrukuj ten Przepis
Chutney jest moją drugą propozycją w ramach Tygodnia Domowych Przetworów. Cieszę się, że przygotowałam go podczas wakacji aby zrobić zdjęcia i wstawić przepis, bo wpadli znajomi i zjedliśmy dwa słoiczki jako dodatek do deski serów. Jak widać wszystko na wakacjach idealnie znajduje swoje miejsce, tak jak nasz chutney.
Lubię chutneye i przygotowuję je w dużych ilościach i odmianach. Są fantastycznym dodatkiem do krakersów, ciasteczek, jasnego chleba lub właśnie serów, wędlin i mięsa. Już kiedyś pisałam, czym jest właściwie chutney, ale myślę, że tym razem również to nie zaszkodzi i wyjaśni moim czytelnikom dlaczego ostrą marchewkę z migdałami nazywam chutneyem a nie dżemem. Generalnie chutney to masa warzywna lub owocowo-warzywna, do której konserwacji używa się cukru i octu – to jest warunek! Chutneye mogą być słodkie, kwaśne, ostre, delikatne i wyraziste. Tu mamy pełną barwę smaków, do tego nie ma znaczenia, czy składniki cięte są grubo, czy drobno, i ile czasu się gotowały. W Indiach chutney’ami nazywa się również świeże, lub krótko marynowane sałatki warzywne, które są przeznaczone do krótkiego przechowywania lub długiego. Wszystkie chutneye podaje się do mięs, z którymi powinny współgrać na zasadzie kontrastu smakowego i fakturowego. Ja z powodzeniem serwuję je również do serów pleśniowych, deski serów rozmaitych, ciasteczek francuskich i kruchych babeczek, gdy potrzebuję przełamać ich smak i podać coś bardziej wytrawnego. Generalnie można chutneye przechowywać około 2 lat w słoikach, w każdym razie pełnię smaku uzyskują po kilku tygodniach. Powinno się je zjadać po minimum miesiącu od przygotowania jednak u mnie tak się nie da i zazwyczaj konsumpcję rozpoczynamy znacznie wcześniej :)
Tym razem proponuję przygotować chutney z marchwi, imbiru i migdałów. Jest bardzo smaczny, świetny jako dodatek, gdyż jest słodki, aromatyczny, ostry i pyszny. Dla mnie jest on wariacją na temat dżemu nazywanego na bliskim wchodzie włosami anioła. A tu mamy jego ostrzejszą i zmodyfikowaną do wersji chutneyu wersję. Jak widać nie tylko dla ludzi jest ona smaczna :)
 
 
 
 
 

* 2,5 kg marchwi startej na paseczki
* 250 gram startego lub pociętego w cienkie paseczki korzenia imbiru
* 500 ml ostu winnego
* skórka i sok z 4 cytryn
* 800 gram – 1kg cukru
* 250 ml wody
* 6 łyżek miodu
* 4 łyżki zmielonej kolendry – dla wielbicieli kolendry. Ja ją zazwyczaj pomijam, gdyż mam na nią uczulenie
* nawet 8 suszonych papryczek chili
* 250 gram płatków migdałowych
Marchewkę ścieramy na paseczki, tak samo imbir. Wkładamy do garnka, dolewamy ocet, wodę, dosypujemy cukier, tartą skórę, sok z cytryn i miód. Jeżeli lubimy kolendrę, dodajemy mielone nasiona w ilości 4 płaskich łyżek. Całość mieszamy i odstawiamy na noc. Rano zagotowujemy całość, gotujemy na małym ogniu 30 minut, następnie zwiększamy gaz i gotujemy kolejne 10 minut aby odparować większość płynów. W młynku mielimy papryczki i dokładamy na koniec gotowania razem z płatkami migdałowymi. Czekamy chwilkę a następnie przekładamy do słoików i odwracamy je do góry dnem, aby się same zawekowały.

  • Facebook
  • Share/Bookmark
Wydrukuj ten Przepis Wydrukuj ten Przepis

8 Komentarzy to “ Aromatyczny chutney marchwiowy z migdałami ”

  1. zemfiroczka on 08/08/2008 at 08:54

    No rzeczywiście fajnie żyjątko się wkomponowało do zdjęcia ;)

    pozdr

  2. Majana on 08/08/2008 at 11:13

    Super wygląda, nigdy tego jeszcze nie próbowałam.

  3. Olga Smile on 09/08/2008 at 09:28

    Zemifroczka – tych zwierzątek nad morzem jest zaskakująco dużo i są wyjątkowo namolne. Latają, siadają i ciężko jest zorganizować sobie czas bez nich :) Widocznie taki urok tego miejsca :)

  4. Olga Smile on 09/08/2008 at 09:29

    Majana – bardzo polecam, bo jest prosty a smaczny i aromatyczny!
    Pozdrawiam Olga Smile

  5. Notme on 09/08/2008 at 09:42

    Ja rowniez przepadam za chutney’ami bardziej niz za dzemami, jednak dzemki tez podjadam :). 2 zdjecie jest wesole, swietne, podoba mi sie niesamowicie! :))

  6. evenka on 10/08/2008 at 03:03

    Na pewno pyszne !
    Też mi się podobają te “kompozycje” z osami :-) Jednak radzę uważać podczas jedzenia na świeżym powietrzu…

  7. Olga Smile on 10/08/2008 at 09:09

    Witajcie,
    Z tymi pszczołami mieliśmy istne utrapienie. Oczy w koło głowy, bo dziecko małe, macha rączkami i może klapnąć taką pszczołę. Byłam świadkiem gdy wpadł Pan do apteki po zyrtec lub fenistil w kropelkach, bo dziecko ukąsiła pszczoła w okolicę języka i już wezwali karetkę. A ugryźć bułkę lub polizać loda z siedzącą pszczołą trudne nie jest. Generalnie takie zatrzęsienie skrzydlatych jest dość męczące i utrudniające życie. No ale takie są uroki natury :) W każdym razie już jesteśmy u siebie i owadów jest znacznie mniej :)
    Pozdrawiam Olga Smile

  8. Pszczelarz on 11/11/2008 at 15:12

    Owady na Twoich zdjęciach to nie są pszczoły, tylko OSY! Jak już zresztą zauważył Twój poprzednik @evenka. Faktem jest, ze użądlenie zarówno przez pszczołę, jak i osę może skończyć się jednakowo nieprzyjemnie (a nawet groźnie, w przypadku osób uczulonych na jad owadów), jednakże pszczoły ze swej natury nie są tak “namolne” jak osy, skupiają się głównie na poszukiwaniu i dostarczaniu do swej koloni pokarmu, pyłku/nektaru, pozyskiwanego głównie z roślin występujących w danej porze roku w przewadze w przyrodzie. Osy są natomiast “wszystkożernymi” drapieżnikami, bliskie otoczenie ludzi jest dla nich bogate w potencjalne pożywienie (oczywiście nie jedzą ludzi :P ).

Napisz komentarz