Śliwki kandyzowane i aromatyczny ocet śliwkowy
No i w końcu się udało, wyjrzało słońce pozwalając na wykonanie zdjęcia z octem śliwkowym w roli głównej :) Co za tym idzie mogę z czystym sumieniem opublikować przepis na ten niecodzienny i bardzo pyszny ocet.Już kiedyś pisałam, że przepis na kandyzowane śliwki w occie dostałam już przeszło 11 lat temu od mojej teściowej. Gdy pierwszy raz spróbowałam twardych, słodkich i chrupiących śliwek, wiedziałam, że będę je robić, co roku. Wtedy jeszcze nie byłam tylko świadoma, że ocet, który jest efektem jakby uboczny przygotowywania owych siwek jest równie fantastyczny jak same owoce, a może nawet bardziej… |
|
|
|
|












dziękuje ,oczywiście tej jesieni zrobię ten ocet
Margot – bardzo polecam. Ja zrobiłam w tym roku jak na razie 10 litrów. Ale chyba na tym poprzestanę bo ma sporo jeszcze octu truskawkowego i używam je naprzemiennie. Chociaż do tego śliwkowego mam duży sentyment!
Pozdrawiam serdecznie
Olga Smile
No to już wiem, co będę robiła :)) Mniam, mniam…A co potem można zrobić z tymi śliwkami…?
Dopisuję do listy „zrobić koniecznie”. Pytanie: ile butelek octu wychodzi? Oczywiście butelek 0,5 litra.
Terka – śliwki się zjada ze smakiem. Takie śliwki są twardszymi śliwkami, ale zęby po zjedzeniu zostają całe hihihi Nadają się do sałatek, do śledzika, do postawienie na stole, tak jak grzybki w occie. Można je podawać z lodami, do deserów, gdy potrzebny jest mocniejszy akcent dla przełamania słodyczy. Ja bardzo je lubię z fioletową sałatą parzoną.
Pozdrawiam Olga Smile
Malta – robiłam w tym roku śliwki kandyzowane łącznie z około 13 kg owoców i wyszło mi 10 litrów octu. Ale nie zawsze tak jest, wszystko zależy od ilości wody w śliwkach. W każdym razie można liczyć na 4-4,5 litra z 5 kg owoców. Jeżeli są bardzo kwaśne śliweczki to daję więcej cukru do zalewy, o jakieś 1/2 kg na 5 kg owocu.
Pozdrawiam serdecznie
Olga Smile
Zatem ja zrobię z 2,5 kg owoców. :)
Malta – polecam jednak zrobić minimum z 5 kg, czyli jednej podstawowej porcji. U mnie ocet „wychodzi” zadziwiająco szybko. A druga połowa partii zostaje bardzo, ale to bardzo szybko zużyta!
Uwaga, Uwaga, Uwaga!
Niestety się pomyliłam w moich obliczeniach, mąż mnie poprawił i słusznie, że śliwki zrobiłam w tym roku z 23 kg a nie 13 kg owocu!!! Zmienia nam to ilość octu wychodzące z jednej partii!
Ja robię na oko, czyli na „garnek” bo wiem ile do niego mniej więcej wchodzi. Garnek śliwek, 2 litry octu, dwa kilogramy cukru, paczka goździków i cynamonu. A zrobiłam dwa garnuszki po ponad 11 kg każdy! Więc były to dwie podwójne porcje! I z tej mojej tegorocznej produkcji wyszło mi troszkę ponad 10 litrów octu śliwkowego.
Pozdrawiam serdecznie
Olga Smile
Zrobiłam na jesieni i chętnie wykorzystuję.
Ostatnio tak:
http://piniowe.blogspot.com/2009/01/woowina-duszona-paprykowo-liwkowa.html
Pozdrawiam, i dziękuję za przepis.
Witam słonecznie,
w zeszłym roku zrobiłam ocet i śliwki dokładnie wg Twego przepisu. Teraz ponownie nastawiłam ocet ale chciałabym zachować śliwki w wersji ‘niedosłodzonej’ (nie zasypywać ich cukrem)tylko nie mam pojęcia jak je zakonserwować. Masz może jakieś pomysły?
Korzystając z okazji-coś pomidorowy rzeczywiście fantastyczny, choć na własne potrzeby (lubię dania z odrobinką goryczki) zwiększyłam ilość imbiru i dodałam odrobinę skórki pomarańczowej.
Łączymy wyrazy wdzięczności (ja i mój zachwycony Twoimi przepisami mąż, który choć nie gotuje jeść uwielbia;) )
Pozdrawiam
Maria Estera – bardzo się cieszę, że moje przetwory letnie smakują Twoje rodzinie, to największa nagroda dla dzielących się przepisami :) Siedzę i myślę, jak zakonserwować śliwki bez cukru. Jedynie co mi przychodzi do głowy, to zalanie ich octem w słoikach. Obawiam się jednak, że mogą niestety sfermentować, więc gwarancji nie ma, ale można spróbować. Ja w każdym razie zawsze zasypuję je cukrem.
Pozdrawiam serdecznie
Olga Smile
Olgo, dziękuję bardzo za Twój czas. Ja też się zastanawiałam nad octem..i mnie też wydaje się to być ryzykownym pomysłem. Niech więc pozostanie słodko:). Pozdrawiam
Maria Estera – ależ nie ma za co, cała przyjemność po mojej stronie :) Dzisiaj myślałam jeszcze o tych śliwkach, patrząc na uginające się drzewa pod moim oknem. Myślę, że jednak cukier jest konieczny. Ale, że lubię eksperymenty, przygotuję partię bez cukru – zobaczymy co wyjdzie. Kilka sezonów temu, śliwki mi nie wyszły, po otwarciu słoika dosłownie wylatywała chmura jakby dymu. Sfermentowały na amen, zapewne za sprawą mniejszej ilości cukru i gorszemu odsączeniu. Czasami się tak zdarza, zawsze mnie to zadziwia a potem złości ale nie ma łatwo, nawet owoce potrafią być kapryśne.
Pozdrawiam serdecznie
Olga Smile
Olgo, właśnie się zabieram za robienie tych śliwek w occie, ale widzę niekonsekwencję w składnikach. W przepisie podstawowym jest 5kg śliwek, 1 litr octu, 1 kg cukru. Z kolei w komentarzu o pomylonych obliczeniach piszesz o „dwóch podwójnych porcjach”, 2 litrach octu i 2 kg cukru. Tak więc z tego wychodzi pół litra i pół cukru per porcja czyli 2 razy mniej. Która wersja jest prawidłowa ? :)
pozdrawiam
Kuba
Kuba – witaj :) Jak robisz 1 porcję używasz: 5 kg śliwek (ważone z pestkami), 1 litr octu, 1 kg cukru i przyprawy. Ja robię zawsze z 2 porcji jednocześnie, bo tyle mi wchodzi do garnka :) więc wszytskie składniki mnożę przez dwa, ocet, cukier, śliwki i przyprawy :) :) :)
Pozdrawiam serdecznie
Olga Smile
no to git. dzięki :)
zrobiłam na jesieni kilkanaście słoiczków śliwek z Pani przepisu, a teraz ubolewam, że zrobiłam ich tak mało. Śliwki są poprostu przepyszne a ja w myślach już się szykuję do tegorocznego sezonu śliwkowego :)
pozdrawiam serdecznie
monika – bardzo się cieszę, że śliwki smakowały i podejrzewam, że ocet też się nie zmarnował :) :) :) Gdy pierwszy raz zrobiłam śliwki kandyzowane, też było ich zdecydowanie za mało, w następnym roku zamieniłam kuchnię w małą przetwórnię z garem pełnym śliwek, octu, przypraw i cukru. Pachniało octowo, śliwkowo i zapowiadało całoroczne delektowanie się kandyzowanymi śliwkami – ta zresztą było :) Raz mi tylko śliwki nie wyszły, gdy upiłam oszukane węgierki, zbyt dojrzałe i za miękkie. Cała partia wybuchała dosłownie po otwarciu słoików, sfermentowała niestety. Od tamtej pory jestem przezorna i zawsze wybieram twarde śliwki, niezbyt okazałe ale za to prawdziwe węgierki.
Pozdrawiam serdecznie
Olga Smile