Moja kochana mama przywiozła mi dwie wielkie, pękate dynie kupione na jednym z warszawskich bazarów. Uwielbiam dynię. Już kilka razy o niej pisałam, że gdy tylko zaczyna się sezon dyniowy ja wiecznie coś dyniowego przyrządzam. W moim klasycznym kanonie jest
Ale to dopiero początek dyniowych pyszności, bo zawsze przygotowuję zupy minimum w trzech rodzajach no i fantastyczne dyniowe placuszki z różnymi dodatkami, jak ser, szałwia, cebulka czy ostra papryka. Są świetne na ciepło i na zimno. Smakują wybornie jako uzupełnienie wegetariańskiego posiłku, jako dodatek do sałaty, jako klasyczny ciepły kotlet lub dla dzieci zamknięty pomiędzy dwoma kawałkami bułki. Ale nie tylko dzieciakom smakuje, bo gwarantuję, że gdy pójdziecie na grzyby i międzyczasie wyjmiecie z koszyczka taką bułkę z dynią, popijecie smakową herbatą z termosu, to od razu nabierzecie sił i chęci do dalszych poszukiwań leśnych darów natury. Takie placuszki poprawiają nastrój, są dla mnie wspomnieniem lata i takim lekkim cudownie kolorowym daniem. Placuszki dyniowe zaliczam do tej samej grupy wegetariańskich kotlecików, co placuszki z cukinii, lub
Zawsze lubiłam wegetariańskie, warzywne kotleciki i często je przygotowuję. Właściwie do tego celu nadają się każde warzywa ale u mnie w kuchni zdecydowanie prym wiodą cukinia, dynia, kabaczek i bakłażan.
Porcja na 14 placuszków
* 0,5 kg obranej i stratnej na paseczki dyni
* 5 cebulek dymek z zieloną częścią
* 1 opakowanie sera feta, ja wybieram grecki twardy
* 3 jajka
* 2 łyżki czubate bułki tartej i jeszcze trochę do obtaczania
* sól
* odrobina tartego sera żółtego do posypania
* masło lub oliwa
Dynię obieram i ścieram na tarce z małymi oczkami. Ja robię to z wygody przy pomocy robota kuchennego. Do dyni odkładam pociętą cebulkę dymkę z całym szczypiorem, startą na tarce fetę, jajka, bułkę trata i odrobinę soli. Całość mieszam dokładnie ręką do momentu, aż uda mi się utworzyć z masy kotleciki. Będą one dość miękkie i średnio zwarte, ale po usmażeniu będą w sam raz! Lekko obtaczam je w bułce i smażę na maśle lub oliwie po kilka minut z każdej strony. Wykładam na talerz i podaje na zimno, lub po uprzednim podgrzaniu na ciepło, ale wtedy wszystko układam w naczyniu żaroodpornym i podgrzewam pod grillem.
Współczesność zmusza nas do szybkiego życia, zakupów dokonywanych w pośpiechu i ekspresowego przygotowywania obiadów dla całej rodziny. Nie inaczej ma się sprawa ze spotkaniami w gronie znajomych, często również w tym przypadku nie możemy poświęcić zbyt dużo czasu na gotowanie, wymyślanie i stylizowanie potraw. Książka Ekspresowe dania i drinki na spotkania jest odpowiedzią na liczne e-maile i pytania Czytelników, co przygotować, aby na stole szybko pojawiły się ładne i smaczne posiłki ze stosownymi drinkami dla gości. Oczywiście, wszystkie proponowane przeze mnie dania są dobrane, jak zawsze, według przyświecającej mi zasady: ...
Uwielbiam przygotowywać przetwory, ponieważ są dla mnie symbolem domowego ogniska i tradycji. Czuję się dużo spokojniejsza, gdy moja spiżarnia jest pełna. Mam wtedy pewność, że zimą będę mogła nakarmić rodzinę, odparowując najbliższym możliwość cieszenia się wspaniałymi smakami. Co roku dokładnie planuję, co stanie na półkach w mojej zacisznej spiżarni. Czasami oglądam ze wszystkich stron słoiki, zdarza się, że ustawiam je tak, aby pasowały do siebie kolorami. Uwielbiam te chwile przeglądania półek z pełnymi smaku przetworami. Dżemy, konfitury, marmolady, galaretki, musy, chutneye i pasty przygotowuję przez okrągły rok. O ile latem ...
Uwielbiam polską kuchnię, jej różnorodność i przywiązanie do tradycji. Podczas biesiad z przyjaciółmi serwuję rozmaite dania mojej młodości, które pamiętam z przyjęć u rodziców czy dziadków. Staram się zbierać rodzinne przepisy i anegdoty. Są one dla mnie odzwierciedleniem polskiej kuchni, tej naszej, własnej i najlepszej. Wiele mówią o życiu, a także uczą prostej radości spędzania wspólnego czasu z rodziną, znajomymi i przyjaciółmi. W tej książce znajduje się 150 wspaniałych przepisów na dania biesiadne w polskim stylu. Można wybierać spośród bogatej propozycji zimnych dań, aby goście mogli cieszyć się domowym smalcem ...
W tym miesiącu ukazała się moja druga autorska książka, tym razem zawierająca 150 przepisów na świąteczne wielkanocne dania.
Przepisy przekazywane z pokolenia na pokolenie są symbolem rodzinnych tradycji. Dla mnie stanowią niezwykle ważny element kobiecego - domowego świata. Chciałabym bardzo, aby moje dziecko znało rodzinne przepisy i umiało o nich opowiedzieć swoim dzieciom. Wtedy po ugotowaniu czy upieczeniu jakiegoś dania czuć będzie tę wewnętrzną radość i spokój, że jest cząstką rodziny, która trwa już od wielu lat i trwać będzie. To są właśnie korzenie, a im silniejsze korzenie, tym okazalsze drzewo.
Wielkanoc ...
Z wielką przyjemnością informuję, że zapowiadana książka mojego autorstwa Smak Imprezy będzie miała swoją premierę na rynku 22 marca 2010, a dostępna jest już w sprzedaży w księgarni wydawcy Klubie Dla Ciebie.
W tej książce znajdziesz przepisy na dobre jedzenie, na zabawę, na relaks i receptę na przygotowanie menu na imprezy. Wszystkie dania można przygotować, zanim przyjdą goście w myśl zawsze obowiązujące u mnie zasady Nie stój przy garach, gdy goście za stołem!
Spokojnie zdążysz przygotować się tak jak lubisz, wziąć relaksującą kąpiel, umalować się, uczesać i odpowiednio ubrać, tak aby czuć ...
muszę się przyznać że nie jadłam dyni, u mnie w domu się jej nie robiło, teściowa też jej nie robi, wiec ja też nie
ale jak znajdę w sklepie to będzie ten pierwszy raz – i już wiem gdzie szukać pomysłów na dynie :)
Majanko – napisałam na maila, bo sprawdzam a jakiej przeglądarce, jak chodzi strona. Z Operą nie najlepiej funkcjonuje ale z IE i Mozillą świetnie. Może wielkość monitora tu gra rolę. Spróbuj jeszcze kliknąć w przeglądarce widok – zmniejsz i zobaczymy.
Pozdrawiam serdecznie
Olga Smile
bardzo lubimy dyniowe rzeczy,corka jesienia sie co tydzien pyta,kiedy bedzie dyniowa zupka :),ale takich placuszkow jeszcze nie robilam,bardzo apetycznie wygladaja :)
Pozdrawiam :)
O rany! aleś mi smaku narobiła, ja uwielbiam warzywne kotlety, placuszki i co tam jeszcze! ;)Z dyni jeszcze nie robiłam, właściwie nic jeszcze z dyni nie robiłam, jedynie pożerałam ze słoika. A risotto mi się marzy, z szałwią- bo podobno te dwie smacznie grają w parze ;)
Ach, Olgo! dobra wiadomość!- na widoku 80% w Operze już jest ok, tylko czcionka troszkę tycia w czasie pisania komentzarza, ale wszystko pozostałe gra! :)
Ufff, no to IE już mogę podziękować- kamień z serca ;)
pozdr
qoopka on 30 września 2008 at 22:12
super placuszki,musze sie w koncu zabrac do dyni bo zwykle stanowia ozdobe a potem gnija sobie od spodu zanim sie zorientuje :) stronka ladnie wyglada :) fajna zmiana
Mniam, mniam. coś mi się wydaje, że czas wrócić do kuchni i coś upichcić :-) te kotleciki są sam raz jak dla mnie :-) A dyni teraz pod dostatkiem, więc trzeba się brać do roboty.
Ania on 2 października 2008 at 15:35
Witaj – dzis odkrylam Twoja fantastyczna strone – i poza tym ze przepisy naprawde kusza, sa zamieszczone swietne pomysly – to wykonana jest pieknie i bardzo estetycznie
a jako fan dyni – znalazlam tu 2 cudowne przepisy – na placuszki – dotychczas znalam je w wersji z cukinia-ale dzis wyprobuje Twoj przepis:) i na galaretke- dotychczas o tym przepisie tylko slyszalam- i ze ta galaretka pyszna jest – jednym slowem strona bardo mi sie spodobala i bede tu zagladac czesciej, pozdrawiam serdecznie, aneczka
qoopka – warto poeksperymentować z dynią. Gdy się zacznie zapewne wejdzie na stałe do menu jak cukinia czy bakłażan :) Przynajmniej u mnie tak jest :)
Pozdrawiam serdecznie
Olga Smile
Malto – nie możesz ze względu na melasę buraczaną tak? Możesz zastąpić pumpernikla każdym innym ciemnym chlebem, ale zapewne masz tym względzie znacznie większe doświadczenie niż ja!
Pozdrawiam serdecznie
Olga Smile
Aniu – witam serdecznie :) Bardzo dziękuję za miłe słowa! Cieszę się, że podoba się Tobie u mnie i oczywiście zapraszam częściej :)
Pozdrawiam serdecznie
Olga Smile
Tak, tak. Po wielu dniach nieobecności w kuchni wreszcie wygospodarowałam chwilę dla siebie i dla mojej kuchni no i upiekłam. Ale przyznam szczerze, że jak dla mnie takie kotleciki i wzszystkie podobne najlepsze są prosto z patelni, gdy skórka z bułki tartej jest jeszcze gorąca i chrupiąca. Zawsze staram się upiec tylko tyle ile zjem. A to co zostaje wkładam do lodówki i zawsze smażę tuż przed podaniem. A twoja propozycja połączenia słodkiej dyni ze słoną fetą jest niezwykle interesująca. Po prostu pycha :-)
Łasuszku – bardzo się cieszę, że smakowało :)
Ja smażę a jak chcę podać gościom ciepłe to wstawiam pod grill w piekarniku. Wtedy odzyskują chrupkość skórki :)
Pozdrawiam serdecznie
Olga Smile
muszę się przyznać że nie jadłam dyni, u mnie w domu się jej nie robiło, teściowa też jej nie robi, wiec ja też nie
ale jak znajdę w sklepie to będzie ten pierwszy raz – i już wiem gdzie szukać pomysłów na dynie :)
Olgo, piękne są te placuszki, takie złote – sliczne i bardzo apetyczne. Kochana, co sie dzieje z Twoim szablonem ? Wszystko sie rozjeżdża…
Ostatnio intensywnie poznaję dynię i wszystkie jej smaki. Przepis więc wypróbuję na pewno!
Majanko – napisałam na maila, bo sprawdzam a jakiej przeglądarce, jak chodzi strona. Z Operą nie najlepiej funkcjonuje ale z IE i Mozillą świetnie. Może wielkość monitora tu gra rolę. Spróbuj jeszcze kliknąć w przeglądarce widok – zmniejsz i zobaczymy.
Pozdrawiam serdecznie
Olga Smile
Olgo, rzeczywiscie jak zmniejsze widok jest wszystko w porządku! :)))
bardzo lubimy dyniowe rzeczy,corka jesienia sie co tydzien pyta,kiedy bedzie dyniowa zupka :),ale takich placuszkow jeszcze nie robilam,bardzo apetycznie wygladaja :)
Pozdrawiam :)
Majano – super :)
Pozdrawiam serdecznie
Olga Smile
Gosi@ – i są bardzo smaczne, powinny córuni przypaść do gustu, bo są zdecydowanie pyszne!
Pozdrawiam serdecznie
Olga Smile
O rany! aleś mi smaku narobiła, ja uwielbiam warzywne kotlety, placuszki i co tam jeszcze! ;)Z dyni jeszcze nie robiłam, właściwie nic jeszcze z dyni nie robiłam, jedynie pożerałam ze słoika. A risotto mi się marzy, z szałwią- bo podobno te dwie smacznie grają w parze ;)
Pozdr
(zemfi z IE pisząca ;)
Ach, Olgo! dobra wiadomość!- na widoku 80% w Operze już jest ok, tylko czcionka troszkę tycia w czasie pisania komentzarza, ale wszystko pozostałe gra! :)
Ufff, no to IE już mogę podziękować- kamień z serca ;)
pozdr
super placuszki,musze sie w koncu zabrac do dyni bo zwykle stanowia ozdobe a potem gnija sobie od spodu zanim sie zorientuje :) stronka ladnie wyglada :) fajna zmiana
Pięne te placuszki! Zrobię je, bo pumpkina jeść mogę!
Mniam, mniam. coś mi się wydaje, że czas wrócić do kuchni i coś upichcić :-) te kotleciki są sam raz jak dla mnie :-) A dyni teraz pod dostatkiem, więc trzeba się brać do roboty.
Witaj – dzis odkrylam Twoja fantastyczna strone – i poza tym ze przepisy naprawde kusza, sa zamieszczone swietne pomysly – to wykonana jest pieknie i bardzo estetycznie
a jako fan dyni – znalazlam tu 2 cudowne przepisy – na placuszki – dotychczas znalam je w wersji z cukinia-ale dzis wyprobuje Twoj przepis:) i na galaretke- dotychczas o tym przepisie tylko slyszalam- i ze ta galaretka pyszna jest – jednym slowem strona bardo mi sie spodobala i bede tu zagladac czesciej, pozdrawiam serdecznie, aneczka
qoopka – warto poeksperymentować z dynią. Gdy się zacznie zapewne wejdzie na stałe do menu jak cukinia czy bakłażan :) Przynajmniej u mnie tak jest :)
Pozdrawiam serdecznie
Olga Smile
Malto – nie możesz ze względu na melasę buraczaną tak? Możesz zastąpić pumpernikla każdym innym ciemnym chlebem, ale zapewne masz tym względzie znacznie większe doświadczenie niż ja!
Pozdrawiam serdecznie
Olga Smile
Łasuszku – i jak skusiłaś się?
Pozdrawiam serdecznie
Olga Smile
Aniu – witam serdecznie :) Bardzo dziękuję za miłe słowa! Cieszę się, że podoba się Tobie u mnie i oczywiście zapraszam częściej :)
Pozdrawiam serdecznie
Olga Smile
Tak, tak. Po wielu dniach nieobecności w kuchni wreszcie wygospodarowałam chwilę dla siebie i dla mojej kuchni no i upiekłam. Ale przyznam szczerze, że jak dla mnie takie kotleciki i wzszystkie podobne najlepsze są prosto z patelni, gdy skórka z bułki tartej jest jeszcze gorąca i chrupiąca. Zawsze staram się upiec tylko tyle ile zjem. A to co zostaje wkładam do lodówki i zawsze smażę tuż przed podaniem. A twoja propozycja połączenia słodkiej dyni ze słoną fetą jest niezwykle interesująca. Po prostu pycha :-)
Łasuszku – bardzo się cieszę, że smakowało :)
Ja smażę a jak chcę podać gościom ciepłe to wstawiam pod grill w piekarniku. Wtedy odzyskują chrupkość skórki :)
Pozdrawiam serdecznie
Olga Smile