Jak pisałam, pogoda nad morzem była średnia na jeża, żeby bardziej na jeża nie napisać. W każdym razie dzielnie padło przez cały nasz pobyt. Taka pogoda świadczy bardziej o jesieni, niż zbliżającym się dużymi krokami czy nawet trwającym lecie. No, ale cóż zrobić, wpływu na pogodę niestety nie mamy. W każdym razie pomyślałam o grzybach. Nad morzem nie odważyłam się iść do lasu, bo chodzące wszędzie dziki z młodymi jakoś mnie odstraszają. Lubię przyrodę, ale chyba nie aż tak. W każdym razie boję się dzików i do lasu nie poszłam ale gdy tylko wróciłam, to już inna sprawa. W naszych lasach też jest masa zwierzyny, począwszy od saren, zajęcy, łosi, nawet orzeł bielik gniazduje, dziki też zapewne są ale zdecydowanie wolą bardziej intyną atmosferę krzaczków niż oswojone dziki z Krynicy Morskiej. Nasze miejscowe dziki się nie pokazują i to mi wystarczy do szczęścia :)
Gdy byłam w sobotę w lesie okazało się, że są już kurki. Radości nie było końca, zbierania i obierania również, bo kureczki maja to do siebie, że pracochłonne i czasożerne są wyjątkowo, gdy chcemy je bardzo ładnie i dokładnie oczyścić. Poświęciłam się obierając, bo zbieram z wielką ochotą ale, że obieraczy dobrowolnych w domu nie mam, więc padło na mnie. No kto by pomyślał ;)
Kureczki uwielbiam, takie młode, nieduże, gdy jest dość mokro są wyjątkowo słodkie, praktycznie goryczka jest niewyczuwalna – istny rarytas. W poprzednich sezonach proponowałam dania z udziałem kurek a były to:
- Strudel ziemniaczany z grzybami
- Proste grzybowe tartaletki na chlebie tostowym
- Fingerfood z kurkami
- Kurkowe szaleństwo makaronowe
- Kurkowy przysmak z Szumawy na grzankach
Tym razem spotkaliśmy się ze znajomymi w niedzielne popołudnie na niezobowiązujące pogaduszki. Pogoda za oknem niespecjalna jakieś 12 stopni na plusie i leje jak z cebra – cudownie wprost… W związku z tym przygotowałam zapiekankę z kurkami. Pyszna zdecydowanie, kaloryczna aż strach ale cudownie syci, rozleniwia i uspokaja. To lubię, gdy za oknem jest plucha. Dania, które zdecydowanie wpływają na nastrój w dobrym tego słowa znaczeniu.
Jeżeli jesteście na diecie nawet nie patrzcie w kierunku zdjęć, bo to bomba smakowa i kaloryczna. Ja wychodzę z założenia, że jedzenie jest jedną z nieskończonych przyjemności, więc nie można sobie w końcu wszystkiego odmawiać, zrobiłam, zjadłam i cieszyłam się błogością z gośćmi. Pysznie było ….
A właśnie właśnie, troszkę nie na temat, ale miałam napisać, że wreszcie ukończyłam naszą wielkanocną e-Książkę a teraz gimnastykuję się z jej ułożeniem, tak aby tekst nie tańczyła. To nasza największa e-Książka łącznie zawiera 475 przepisów i wspólnie świętowaliśmy w gronie 96 blogów kulinarnych! |
|
Ciasto:
* 100 g masła
* 1 jako
* 200 g mÄ…ki
* szczypta soli
Masa:
* około 1 kg młodych ziemniaków
* 500 g kurek
* 300 ml śmietany
* 50 g masła roztopionego
* 100 ml mleka
* 3 jajka
* 2 średnie cebule
* sól
* pieprz
* tymianek lub koperek |
|
Wszystkie składniki na ciasto włożyłam do melaksera i miksowałam aż utworzyła się kulka, owinęłam ją w folię i włożyłam do lodówki. W tym czasie obrałam młode ziemniaczki i pocięłam w bardzo cieniutkie plasterki. Wspomagałam się melakserem z tarczą tnącą, aby nie szatkować ręcznie. Jednak każdy sposób jest dobry, byle skuteczny :) Zagotowałam garnek wody i włożyłam plasterki ziemniaków na 2 minuty. Następnie dokładnie przelałam je zimną wodą i ułożyłam na sicie, aby odciekły. Kurki usmażyłam na patelni z odrobiną masła, aż cały puszczony przez nie sok odparował. W misce wymieszałam śmietanę, roztopione masło, jajka, mleko i sól.
Ciasto wyjęłam z lodówki, rozwałkowałam i wylepiłam nim dokładnie duża prostokątną formę. Ciasto kruszyło się, więc wylepiałam kawałkami, bo tym razem technika nie ma specjalnego znaczenia, najważniejsze, aby dokładnie ciasto pokryło dno i boki formy. Na ciasto ułożyłam cieniutką warstwę ziemniaków, 1/3 kurek, posypałam ziołami, znowu warstwę ziemniaków, następnie 1/3 kurek, przyprawy, znowu ziemniaki, kurki i na koniec ziemniaki. Całość zalałam mieszaniną śmietany, mleka, masła i jajek. Na wierzchu ułożyłam krążki cebuli aby się ładnie przypiekły.
Zapiekankę piekłam 60 minut w temperaturze 180 C. Podałam ciepłą z kefirem, białym winem i sałatą – rewelacja! |
|
tarta jest swietna :) tez uwielbiam kurki,tylko gorzej z czyszczeniem ich,na szczescie maz dzielnie zawsze mi pomaga w tym :)) musze tez namowic go na wycieczke do lasu,moze cos przywieziemy :))
Wierzę, że rewelacja! Przy takich daniach zapomina się o liczeniu kalorii:)
Olga ale to pysznie wyglÄ…da
ojeju,jak ja kocham kurki, tzn grzyby :) Tarta cudna, az mi ślinka pociekła na monitor :)
Mam takie zaległości u Ciebie, a tutaj TAKA! tarta się wdzięczy. O matko! :)