Zapiekany pasztet wegetariański pomidorowo-bazyliowy
No i stało się; jak zwykle przegotowałam fasolę tak, że nie dość, że popękała to jeszcze stała się zupełnie mączysta i bez smaku. Nie mam ręki do fasoli, moczę ją dzielnie przez kilka godzin, potem gotuję w osolonej wodzie, sprawdzam, wyławiam, próbuję, aż w końcu zapominam i biorę się za bardziej ekscytujące zajęcia, które pochłaniają mnie do reszty. Gdy przypomnę sobie o nieszczęśniczce gotującej się w resztkach wody, jest już za późno. Staję wtedy przed dylematem, co z fasolką zrobić, bo strasznie nie lubię wyrzucać jedzenia i jest to zupełna ostateczność w przypadku spalonych ciasteczek czy przypalonego risotto.
Tak pokrótce wygląda historia powstania w mojej kuchni pasztetu wegetariańskiego, ba nawet wegańskiego, który zagościł u nas na dobre i okazjonalnie panoszy się w dużych formach rozstawionych w całej kuchni.
Do zapiekanego pasztetu nie musimy oczywiście używać fasolki, która niezbyt się udała, ale jest to alternatywa i pomysł, ja z czegoś średnio smacznego przygotować zdecydowanie wyśmienite danie. Tai pasztet smakuje wszystkim moim gościom, bez wyjątku. Co zaskakujące, ciężko domyśleć się z czego powstał, więc nawet zdeklarowani przeciwnicy weganizmu zajadają się zapiekanym pasztetem pomidorowo-bazyliowym. W konsystencji przypomina pasztet mięsny, w smaku eksplodują pomidory swoją kwaskowatością i słodyczą równocześnie, czuć posmak bazylii, czosnku – iście śródziemnomorskie klimaty.
Ten właśnie pasztet, zagości również na moim świątecznym stole, można go podawać na ciepło lub zimno, ja osobiście wolę na zimno, gdyż po schłodzeniu ładnie utrzymuje formę i daje się kroić bez najmniejszych problemów. |
|

|
|

|
|
| Ten przepis jest moją piątą propozycją w ramach zabawy KUCHNIA ŚWIĄTECZNA I NOWOROCZNA 2009

|
|
|
 |
 |
* 700 g ugotowanej fasoli mung (taką akurat miałam)
* 1 słoik suszonych pomidorów z oliwy
* 2 czubate łyżki mielonych suszonych pomidorów (do dostania w sklepach orientalnych i serwisach aukcyjnych)
* 700 ml przecieru pomidorowego lub 2 puszki pomidorów z zalewy bez skórki
* 2 kajzerki
* 6 ząbków czosnku
* 2 łyżki suszonej bazylii
* 1 łyżka soli
* 2 cebule |
|
Przygotowanie jest bajecznie proste. Fasolkę gotujemy, odsączamy i odważamy około 700 g. Pamiętajcie, że nie ma większego znaczenia, czy będzie to 680 g czy 750 g. Gotowanie to nie matematyka, więc nie trzeba się ściśle trzymać wagi, najważniejsza jest ogólna proporcja składników i fantazja. Pracę zaczynam od zmielenia w malakserze 2 bułek kajzerek. Mogą być jedno lub dwudniowe – nie za miękkie, nie za twarde. Masę bułkową przekładam do miseczki – będzie jej sporo, ale tak ma być. W międzyczasie podsmażam również pociętą drobno cebulkę do czasu jej zarumienienia.
Fasolę razem z odlanymi z zalewy pomidorami suszonymi, pomidorami z puszki (lub przecierem pomidorowymi) solą, czosnkiem, suszonymi pomidorami i bazylią mielimy drobno w malakserze lub blenderze. Gdy masa jest w miarę gładka i wymieszana dokładamy podsmażoną cebulkę i zmieloną bułę. Całość mieszamy już ręcznie, próbujemy (w miarę potrzeby doprawiamy), przekładamy do natłuszczonej i wysypanej bułką tartą foremki i pieczemy około 60-80 minut w temperaturze 180-200 C. Studzimy, schładzamy w lodówce i zjadamy z pieczywem lub bez :) Smacznego :) |
|
|
Przepis zamieszczony: 09/12/2009 at 07:01 w kategoriach: Dania i przepisy na imprezę, Galantyny, musy, terriny i balotyny, Imprezy karnawałowe – jedzenie na karnawał, Jedzenie na imprezy - Party Food, Jedzenie na sylwestra - menu sylwestrowe, Kuchnia Świąteczna i Noworoczna 2009, Pasty do chleba, Przekąski, Przystawki, Tapas, Meze, Rodzice na obiedzie, W rodzinnym gronie, Ważne imprezy świateczne i weselne, Weekendy i tygodnie kulinarne, Wegetariańskie Party, Wesołe Imprezy dla dzieci, Zimne przekąski – przystawki, Zimne przekąski – przystawki na imprezy karnawałowe. Możesz przeglądać odpowiedzi do tego wpisu poprzez RSS 2.0 kanał wiadomości Olgi Smile.
Faktycznie musi być dobre, a nawet nie mięsa, lubię takie pasztety, pozdrawiam.
Lubię pasztety fasolowe, z pomidorami jeszcze nie robiłam, notuję przepis :)
Olgo wspaniaÅ‚a propozycja – oj chyba siÄ™ na niÄ… skusze w tym roku, podobnie zresztÄ… jak na TwojÄ… sÅ‚awnÄ… rybÄ™ w cieÅ›cie.
Mikołaj był u Ciebie już ?
Bo dochodzą mnie słuchy, że coś dla Ciebie ma :)
ściskam i ślę moc buzioli
Ewela
Mamusia mnie uczyła, że się fasoli do gotowania nie soli, bo wolniej się gotuje, łatwiej ją rozgotować i takie tam.
Czy to jakaś fałszywa wiedza..?
julka – hmm … sama nie wiem. Wiem natomiast, że wodÄ™ soli siÄ™ po zagotowaniu a posolenie mrożonek przyspiesza rozmrażanie. O wpÅ‚ywie soli na fasolÄ™ nie sÅ‚yszaÅ‚am, muszÄ™ porównać efekt przy nastÄ™pnym gotowaniu.
Pozdrawiam serdecznie
Olga Smile
Ewelosa – dziÄ™kujÄ™ za miÅ‚e sÅ‚owa :)
Mikołaj powiadasz, jeszcze do mnie nie pukał, ale widzę, że coś wiesz o jegomościu :) :) :)
Pozdrawiam serdecznie
Olga Smile
Grażyna – wychodzi nad wyraz smaczny. Tak sobie pomyÅ›laÅ‚am piekÄ…c go, że może Å›wietnie jako nadzienie pasować do wspomnianych przez Ciebie w mailu ravioli, pierożków itd. IdÄ…c za tÄ… myÅ›lÄ…, dzisiaj robiÄ™ pierogi z masÄ… pasztetowÄ… :) :) :)
Pozdrawiam serdecznie
Olga Smile