Ryba faszerowana w galarecie
Ryba faszerowana gościła na moim świątecznym rodzinnym stole praktycznie od zawsze. Moja mama przygotowywała ją, gdy byłam mała, teraz ja serwuję ją gościom. Mimo, że przepis się troszkę zmienił, bo dostosowałam go swoich preferencji smakowych, nadal taka właśnie ryba faszerowana jest dla mnie symbolem świąt.
Ryba faszerowana jest świetnym daniem nie tylko od święta, ale i na co dzień. Wymaga troszkę pracy, jednak bez przesady, urządzenia elektryczne bardzo ją ułatwiają.
Połyskująca słodkawa galareta, delikatna ryba, przez którą przebija zielony koperek, to właśnie stanowi o wyjątkowości ryby faszerowanej w galarecie.
W sklepach mamy wybór ryb z całego świata. Ja zazwyczaj staram się kupować gatunki morskie, odławiane dziko a nie hodowlane. Wybieram najczęściej śledzie, dorsza, dzikiego łososia lub halibuta. Ja widać lubię ryby tłuste, które nie trzeszczą po przygotowaniu w zębach, a wiedząc, że nawet tłuste ryby zawierają cenne kwasy, od razu czuję się zdrowsza. W końcu coś, co jest tak smaczne nie może być niezdrowe ;) to taka drobna dygresja filozoficzna smakosza ryb.
Co ciekawe, ryba faszerowana kojarzy mi się ze świętami zimowymi ale równocześnie z letnimi wakacjami. Gdy jestem nad morzem, podchodząc do kutrów ze świeżymi rybami, lub oglądając stoiska z owocami morza, natychmiast w głowie pojawiania mi się masa pomysłów na wykorzystanie kulinarne ryb. Mówię wtedy mężowi, że mogłabym z nich przygotować to lub tamto. Męczyłabym się okrutnie, gdybym takiej możliwości nie miała, ale jesteśmy przezorni i podróżujemy z wybitnie wyposażoną przyczepą campingową, więc całą swoją kuchnię mam pod ręką. I nawet podczas upalnych wakacji mogę smakować owoców morza w najświeższej postaci. |
 |

|
|
| Ten przepis jest moją dziesiątą propozycją w ramach zabawy KUCHNIA ŚWIĄTECZNA I NOWOROCZNA 2009

|
|
|
|
|
 |
 |
* filet ryby najlepiej tołpygi, dorsza lub łososia o wadze około 700 g bez skóry, (jeżeli ma skórę to ją zdejmujemy)
* 2 cebule
* 3 łyżki bułki tartej
* 2 jajka
* 2 łyżki koperku
* sól
* pieprz
* 4-5 łyżek cukru
* ziele angielskie
* żelatyna odpowiednia ilość na 2 litry wywaru
* 2 litry wody
* para podkolanówek damskich (serio ;) takich jak rajstopy, cienkich w kolorze cielistym) lub osłonki poliamidowe do wędlin |
|
I teraz zaczyna się zabawa. Rybę razem z cebulami mielę maszynką do mielenia mięsa, lub rozdrabniam w melakserze. Oba sposoby są dobre, ale dla mnie wygodniejszy jest melakser. Generalnie rybę mielę z małymi kośćmi, staram się jednak, co większe ości usunąć przed rozdrabnianiem. Po mieleniu lub rozdrabnianiu sprawdzam masę palcami, rozcierając ją delikatnie, tak, aby wyczuć ewentualne zgrubienia i w razie, czego zmielić jeszcze raz.
Dodaję sól do smaku, pieprz, koperek, jajka i bułkę tartą tak, aby uzyskać konsystencję jak na kotlety, ale nie za twarde, bo rybka musi być smaczna i delikatna w swej strukturze. Tak organoleptyczne opisując ;) masę musi być na tyle zwarta , aby można ją było łatwo nakładać, ale nie tak rzadka, aby wypływała między palcami. I teraz cały sekret, skarpetkę damską zwaną podkolanówką (nowa oczywiście) muszę szybko przygotować obcinając jej palce i zawiązując koniec na piękny węzełek. Masę rybną wkładam do skarpetki i zawiązuję na drugim końcu, tworząc zgrabny rulonik. Zagotowuję w szerokim garnku najlepiej 5 litrowym 2 litry wody, dokładam: sól, cukier, listek, ziele i pieprz. Wkładam rulonik na 30 minut do lekko gotującego się wywaru. Po upływie czasu odławiam go bardzo delikatnie, aby nie popękał, najlepiej przy pomocy szerokiej łyżki do ryby. Czekam chwilkę aby rybka lekko przestygła i jeszcze z gorącej zdejmujemy skarpetkę. I teraz są dwa sposoby, wykorzystuję je naprzemiennie.
Pierwszy – jak ryba całkowicie wystygnie, kroję ją na kawałki i układam w półmisku dość głębokim, bo musi się galaretka zmieścić. Do wywaru w garnku, w którym gotowała się rybka wsypuję żelatynę, mieszam i wlewam na półmisek z rybką, teraz wystarczy tylko poczekać, aż zastygnie
Drugi – to ten ze zdjęcia. Sporą formę dowolnego kształtu wykładam przeciętym na pół rękawem do pieczenia, wlewam do niego kilka łyżek wywaru z żelatyną i czekam aż zastygnie w lodówce lub na dworze, o ile jest zima. Następnie wkładam cały baton z ryby, zalewam pozostałym wywarem, lekko dociskam wypływającą rybę szklaną z fasolą i wstawiam do lodówki, aby stężała. Gdzieś po 30 minutach, gdy ryba jest już zanurzona a galareta jeszcze nie do końca ścięta zabieram szklanką, aby wyrównał się poziom galarety. Podaję, wykładając na talerz a każdy gość kroi sobie odpowiedni kawałek. |
|
|
Świetny przepis… a opis przygotowania tak zabawnie napisałaś, że uśmiałam się setnie (szczególnie z tą pończochą hehe..) Pozdrowionka! :)))
no ale ty jestes swietna naprawde:) nie moge sie napatrzec na to cudenko:))
kiniapop – dziękuję bardzo :) Ta pończocha jest ważnym elementem ryby, może mało sexi ale jedna ważnym. Szczęśliwie w zaciszu kuchni nie musimy się publicznie pokazywać wywijając baton rybnym w pończosze ;) Po oswobodzeniu rybci ze szpon stylonu można spokojnie upajać się jej smakiem :)
Pozdrawiam serdecznie
Olga Smile
gosiaa99 – och bardzo dziękuję za tak miłe słowa i polecam rybkę z całego serca.
Pozdrawiam serdecznie
Olga Smile
Bardzo podoba mi się przepis na tę rybkę w galarecie, ale mam pytanie odnośnie podkolanówki – czy nie będzie farbowała podczas gotowania i czy nie będzie czuć jakiegoś sztucznego zapachu?
Magda – kup koniecznie podkolanówkę jasną, cielistą. Jeden raz w życiu z braku nowych cielistych, użyłam czarnej – zupełna katastrofa bo ryba zafarbowała i wszystko poszło do kosza. Tak działają kolorowe, farbowane na czarno, granatowo, czerwono czy pomarańczowo skarpetki, dlatego wybieraj cieliste jasne. Jeżeli chodzi o smak i zapach, stylon nie ma niego wpływu, temperatura wody w granicach 100% na niego nie działa negatywnie, stylon topi się i wtedy pachnie spalenizną w znacznie wyższej temperaturze.
Pozdrawiam serdecznie
Olga Smile
B. dziękuję za odpowiedź. Rybka wygląda wyśmienicie. Na pewno wypróbuję przepisik na święta. :).
Co za nowoczesny sposób wykorzystania skarpetki damskiej, takie porady sprzydają się.
Sonieczka – nowoczesny to on nie jest, bo ja jestem po trzydziestce z haczykiem a taką rybkę przygotowywała moja mam już jak jako bezdzietna :) A co tam z nowoczesnością, najważniejsze, że sposób sprawdzony i działa po dziś dzień hihihihihihi
Pozdrawiam serdecznie
Olga Smile
Przepis super. Ja przygotowuję podobnie , tylko zamiast cukru, daję gotowaną marchew do ryby.
To daje lekko słodkawy smak.
pozdrawiam
Bardzo dziekuje za ten przepis, jest super, naprawde pierwszy raz mi taka dobra rybka wyszla!!! Pozdrawiam!
Ania – bardzo się cieszę :)
Pozdrawiam Olga Smile
Zrobiłam rybkę wg Pani przepisu :) bardzo smaczna, pokroiłam, udekorowałam jajkiem na twardo i tylko brak mi miejsca w lodówce (wyszedł duży półmisek i dwa mniejsze), ale coś zaradze :) Dziękuje bardzo i życzę Wesołych Świąt.
zamiast „skarpety” można użyć gazy – trzeba uformować z ryby wałek i kilka razy zawinąć go w gazę (lub pieluchę tetrową, ale gaza jest cieńsza) końce zawiązać, zamiast bułki tartej dodaję kaszę manną. Rybę faszerowaną podaję z sosem tatarskim domowej roboty (majonez ze śmietaną i do tego wkrojone drobno pokrojone ogórki konserwowe i grzybki marynowane) – pychota (niestety kaloryczna).
ja również gotuję taką rybkę w gazie, z sosem tatarski jest super, teraz czas na galaretę, dzięki za przepis. Wesołch Świąt