Olga Smile

Sycąca zupa wiejska z bekonem

04/01/2010
Autor: Olga Smile
zupa_chlopska1aGdy na dworze zimno, śnieg po kolana i planuję spotkanie z gośćmi, wtedy zawsze myślę o ciepłych, pożywnych i kalorycznych zupach. Najchętniej żeby były jeszcze wyjątkowo zawiesiste i nieprzyzwoicie smaczne. Takie zupy są dla mnie wspomnieniem corocznych zimowych wakacji w górach z rodzicami, gdy wracaliśmy po jeździe na nartach do pensjonatu, a tam czekał na nas taki właśnie syty posiłek. Był on dla mnie utrapieniem, gdyż w tamtych czasach jeszcze jeść nie lubiłam ;)
Takie treściwe góralskie zupy były zupełnie inne niż znałam z domu. Zagęszczane zasmażką, ze słoniną, skwarkami i śmietaną, tak gęste, że łyżka w nich stała aż kipiały na talerzu. Moja mama zawsze gotowała świetnie, lekko, smacznie i zdrowo. Omijała nadmiar tłuszczu i kalorii, co wpływało pozytywnie na zdrowie domowników i ich figurę. A tam, w górach, gaździna nic a nic się nie martwiła o kalorie, serwowała to, co uznała za smaczne i zdrowe.
Ja dla odmienny gotuję tak i tak. Zależnie od pory roku, zimną marzę właśnie o takich treściwych i kalorycznych zupach, latem stawiam na kuchnie lekką, niskokaloryczną i świeżą.

A właśnie muszę się pochwalić ;), że od 1 stycznia mam nowego domownika. Pojawił się u nas niespodziewanie i wszystkich zaskoczył swoim przybyciem. Moje dziecię cieszy się wyjątkowo, a ja dla odmiany przeszukuję sieć, aby zdobyć informacje o ślimaku. No właśnie, w zielonej sałacie był ślimak, całkiem ładny, całkiem żywy, mimo, że oczekiwał na odkrycie w lodówce przez trzy dni, nic sobie z tego nie zrobił. W tej chwili rześko pełza w słoiku, który nawilżam, podmieniam sałatę i zastanawiam się, jak dotrzymać go do wiosny ;) W warunkach temperatury powyżej 15 stopni Celsjusza dałaby mu wolność i puściła na trawkę w ogrodzie, no ale teraz … nie mam sumienia. I tak to ślimak, brązowy z żółtym paskiem o nowym wdzięcznym imieniu Marian czeka razem z nami na przybycie wiosny :)

zupa_chlopska3a

Ten przepis jest siedemnastą propozycją w ramach zabawy KUCHNIA ŚWIĄTECZNA I NOWOROCZNA 2009






*  1,5 litr mleka
* 250 ml gęstej śmietany
* 1 puszka kukurydzy
* 150 g – 200 g boczku pociętego w kostkę
* 2 cebule
* 2 spore ziemniaki
* ½ kalafiora
* 1 puszka białej drobnej fasoli
* 1 łyżka masła
* 1 cebulka dymka
* sól
* pieprz czarny
Na patelni z masłem podsmażam pocięte w kostkę cebule i boczek, gdy się lekko przyrumienią przekładam je do garnka i zalewam mlekiem. Włączam gaz i uzupełniam garnek obranymi i pociętymi w kostkę ziemniaczkami, kukurydzą i fasolą z puszki wraz z sosem, podzielonymi różyczkami kalafiora, szczyptą soli i gotuję około 15 minut. Gdy ziemniaki zmiękną dodaję do zupy śmietanę i całość mieszam. Próbuję i ewentualnie doprawiam jeszcze solą i pieprzem. Taką zupę podaję z chrupiącą bułką, rozgrzewa idealnie w jesienne i zimowe wieczory, cudownie syci i wspaniale rozleniwia.

10 Komentarzy to “ Sycąca zupa wiejska z bekonem ”

  1. Ewelosa on 04/01/2010 at 10:26

    Olgo no to macie zwierzaka w domku – ja kiedyś zmoim bratem u babci na wsi chodowaliśmy jeża :) a ten tak się do nas przyzwyczaił że nawet kolce kładł jak chcieliśmy go pogłaskać.

    A zupa idelan na ten mróz który u mnie za oknem – dasz wiarę w nocy było – 31 stopni – oszalała ta zima.

    serdecznie pozdrawiam

  2. Olga Smile on 04/01/2010 at 11:09

    Ewelosa – o kurcze -31C :-0 :-0 To u nas też zimno, do -20 i już myślałam, że zimniej być nie może!
    Uwielbiam jeże!!! Biega ich sporo jesienią po moim ogrodzie, muszę na własne psy uważać, bo robią kolcowatym duże kuku. A ja strasznie przeżywam niepotrzebną śmierć i zabijanie dla zabawy.
    Ślimak Marian całkiem dobrze sobie radzi i mam nadzieję na oddanie mu wolności na wiosnę :)
    Pozdrawiam serdecznie
    Olga Smile

  3. ela.d on 04/01/2010 at 13:15

    Zupa pyszna, w sam raz na te śniegi, mrozy, zimy…
    A Marian doskonale uchowa się do wiosny! Dobre paręnaście lat temu moja córka od późnej jesieni do wiosny hodowała kilku takich nieoczekiwanych przybyszy na sałacie, kawałeczkach ogórków i innych takich. Nawet podróżowały z nami na Wielkanoc do Zakopanego i trzeba było z obiadu w Hyrnym brać “na wynos” jakieś zielenizny! ;-)

  4. Olga Smile on 04/01/2010 at 16:05

    ela.d – och jak się cieszę, że napisałaś o doświadczeniach ślimakowych! To już jestem spokojniejsza o ślimaka, czeka mnie tylko małe akwarium dla Mariana, bo w słoiku niezbyt dobrze go widać, a jest większą atrakcją niż akwarium holenderskie z krewetami :)
    Pozdrawiam serdecznie
    Olga Smile

  5. iis111 on 04/01/2010 at 20:57

    idealna na takie mrozy:)

  6. czerwona_nesca on 06/01/2010 at 07:05

    zupka na mleku hmmmm ciekawe….. choc nie przepadam za mlekiem chyba spróbuje ją zrobić, czy smak mleka jest bardzo wyczuwalny? :)
    Pozdrawiam Ciebie i ślimaczka.

  7. Olga Smile on 06/01/2010 at 07:54

    czerwona_nesca – smak mleka jest praktycznie niewyczuwalny raczej ma się wrażenie, że zupa jest zabielona śmietaną :)
    Pozdrawiam serdecznie
    Olga Smile

  8. magnessss on 18/01/2010 at 10:57

    Olga, w składnikach wymieniłaś 2 cytryny, a w opisie nie ma o nich ani słowa…
    :)

  9. Olga Smile on 18/01/2010 at 22:17

    magnessss – ups, wskoczyły znienacka do składniów, już poprawiam :)
    Pozdrawiam serdecznie
    Olga Smile

  10. magnessss on 19/01/2010 at 11:39

    Zrobilam wczoraj.
    Tylko bez kalafiora i dymki (nie mialam) i oczywiscie bez cytryn ;)
    I tak byla pycha :)

Napisz komentarz