Olga Smile

Kremowy pasztet z żurawiną, galaretką wiśniową i czosnkiem

01/02/2010
Autor: Olga Smile
Zawsze, gdy przygotuję rosół zostaje mi sporo mięsa, które staram się wykorzystać w smaczny sposób. Czasami zapiekam go w formie bloku mięsnego, innym razem w chwili słabości daję namówić się na lepienie pierogów, ale tym razem zdecydowałam się na kremowy pasztet, jakich mało. Jego intensywny smak z dodatkiem żurawin i kwaskowe wykończenie z galaretki wiśniowej sprawia, że często jestem skłonna gotować rosół tylko, dlatego, aby tak właśnie wykorzystać znajdujące się w nim mięso.
Galaretka wiśniowa stanowi rewelacyjną niskokaloryczną i smaczną alternatywę dla masła, którym czasami zalewam pasztet w foremkach. Owoce wiśnie uwielbiam w postaci musów, sorbetów, dżemów, więc również postać galaretki smakuje mi wyjątkowo.
Na pomysł stworzenia galaretki wiśniowej wpadłam zupełnie przez przypadek, ale najlepsze pomysły powstają w niecodziennych sytuacjach. Gdy zbierałam w zeszłym roku wiśnie, które obrodziły wyjątkowo na kilku dziczejących już drzewkach w moim ogródku, zastanawiałam się, co zrobić z tak małymi owocami. Powróciło mi wtedy wspomnienie wakacji nad jeziorem, gdzie moja mama razem z babcią przygotowywała na schodkach domku brdy galaretkę z czarnych porzeczek, które rosły na naszej działce rekreacyjnej na pojezierzu brodnickim. Nie mamy ręki do roślin, więc o ile im nie przeszkadzamy jakoś sobie radzą. A tam … szalały porzeczki czarne i czerwone, rosły na czarnoziemie nad samym jeziorem. Krzaki były stare, zasadził je pierwszy właściciel działki i były one już przez kilkanaście lat wspaniale rozrośnięte, więc owocowały wyjątkowo obficie. Moja mama starała się w tamtych czasach namówić mnie na zjedzenie czegokolwiek, więc również przygotowywała przetwory, dżemy i galaretki. A galaretkę z czarnych porzeczek robiła rewelacyjną.
I tak wspominając fioletową galaretkę o kwaskowym smaku wpadłam na pomysł podobnego wykorzystania wiśni. Co prawda same z siebie nie chcą stężeć, gdyż nie ma w nich takiej ilości pektyn ale to nic, wystarczy dodać żelatynę.  A taka galaretka wspaniale pasuje do pasztetów i smakuje w tym połączeniu rewelacyjnie! Nadaje kwaskowatego smaku i owocowego aromatu mięsu, jak dla mnie wspaniałe zestawienie smakowe!







* 1 kg ugotowanego mięsa wołowego (na przykład z rosołu)
* 200 g masła
* 3 cebule
* 150 g żurawiny suszonej
* 500 g mrożonych wiśni
* 100 g cukru
* 50 g żelatyny
* sól
* czarny pieprz
* 6 ząbków czosnku
Na patelni podsmażam cebulę pociętą w kostkę z łyżką masła. Żurawinę przesypuję do kubeczka i zalewam taką ilością wrzącej wody, aby była delikatnie przykryta.
Gdy cebula się usmaży przekładam ją do malaksera, dolewam wodę z moczenia żurawiny, czosnek, sól, pieprz i miksuję przez chwilę. Nie wyłączając melaksera dodaję mięso i czekam kilkanaście sekund, aż się rozdrobni, następnie dolewam rozpuszczone masło i pozwalam masie miksować się jeszcze jakieś półtorej minuty. Gdy masa mięsna jest kremowa, przekładam ją do miski, łączę z żurawiną i rozkładam do pojemników, w których ma stężeć. Pasztecik wstawiam do lodówki, aby się schłodził i zastygł.
Mrożone wiśnie przekładam do garnuszka, dodaję do nich około 250 ml wody i gotuję około 15 minut. Następnie przecieram przez sitko, aby pozbyć się skórek i ewentualnych pestek. Do masy wiśniowej dodaję cukier i zagotowuję ją ponownie. Następnie dosypuję żelatynę i mieszam tak długo, aż się całkowicie rozpuści. Pozwalam jej przestygnąć, zimnym przecierem wiśniowym zalewam mięso i ostawiam ponownie do lodówki. Po godzinie pasztecik gotowy :)

5 Komentarzy to “ Kremowy pasztet z żurawiną, galaretką wiśniową i czosnkiem ”

  1. krystian on 01/02/2010 at 08:09

    Ciekawe połączenie galaretki wiśniowej z pasztetem, ale gdzie jest w tym pasztecie te 15 dkg.żurawiny ? Jak piszesz, masę łączysz z żurawiną.Raczej dokładnie przyjrzałem się zdjęciom i nie mogę znaleźć żurawiny.Pozdrawiam Krystian

  2. Olga Smile on 01/02/2010 at 09:13

    krystian – jak pisałam, łączę żurawinę z masą mięsną. Widać jej ziarenka nawet na pierwszym zdjęciu i w dwóch miejscach na kanapach :)
    Pozdrawiam serdecznie
    Olga Smile

  3. Kinia on 01/02/2010 at 10:05

    Olgo a co to jest w opisie wykonania potrawy za “czlonek”? :) czy to mial byc czosnek? :))) Pasztecik super, na pewno przyrzadze :)

  4. Olga Smile on 01/02/2010 at 10:13

    Kinia – o boniu :) :) :) :) :) to się nazywa automatyczna pomoc programu Word, której nie umiem wyłączyć i takie kwiatki mi się czasami zdarzają :) :) :) Oczywiście już poprawione, bardzo dziękuję :) :) :)
    Pozdrawiam serdecznie
    Olga Smile

  5. An-na on 08/02/2010 at 15:22

    Doskonale piękne! A Twoje pasztety i galantyny, Olgo, uwielbiam!

Napisz komentarz