Olga Smile

Biszkoptowa rolada z dżemem truskawkowym

05/02/2010
Autor: Olga Smile
Lubię ciasta, ciasteczka, lody i desery. Często, więc piekę i przygotowuję słodkości dla rodziny i gości. Szczególnie w zimę, dzień bez ciasta jest dniem straconym, może nie jest to najzdrowsze podejście do odżywiania, ale za to jakie smaczne :) Poza tym do domowego pieczenia używam najlepszej jakości składników i nie boję się, że podane przeze mnie wypieki uczulą najmłodszych gości. Mam szczególną słabość do czekolady i biszkoptów. Biszkopty jako najprostsze z ciast udają się zawsze i wszędzie. Przesmarowane smacznym dżemem stanowią nie lada dodatek do popołudniowej kawy z mlekiem, to typowe ciasto pasujące do lunchu czy krótkiego spotkania przy herbacie. Czekolady kojarzą mi się natomiast z deserami wieczorowymi, rozkosznymi, kalorycznymi i niezwykle zniewalającymi smakiem.
Pierwszy biszkopt piekłam w 4 klasie podstawówki. Pamiętam jak dziś, na wakacjach spędzanych na naszej działce na pojezierzu brodnickim nie mieliśmy piekarnika. Jego rolą pełnił prodiż wyglądający jak statek ufo po wypadku z grubym czarnym materiałowym kablem. Sprawował się należycie i wychodziły z niego całkiem smaczne pieczone mięsa, rolady i nieco gorsze ciasta. Nie znaczy, że owe ciasta pozostawały niezjedzone, co to, to nie. Jeżeli my już nie mieliśmy na nie ochoty to zawsze wyręczał nas mój pies kundelek, który żebrał przy stole tak dobrze, jak mało, który. Jego wielkie uszy nietoperza ze zwisającymi z nich frędzelkami nieruchomo stały na baczność, ślina kapała na nasze kapcie a błagalny wzrok prosił, abyśmy coś upuścili. Co ciekawe, wyproszone jedzenie zawsze było smaczniejsze, niż to w misce. A niejadek był z niego straszny, ale to zupełnie inna historia.
Wracając do biszkoptu, pierwszy przepis na to ciasto dostałam od koleżanki Doroty, która była naszą sąsiadką i spędzała tak jak ja wakacje na działce nad jeziorem. W kuchni ich drewnianego domku, znajdującego się kilka metrów od naszego, ubijałyśmy mój pierwszy biszkopt. Nie było łatwo, bowiem miksera nie miałyśmy, pozostała, więc trzepaczka i siła własnych mięśni. Z 10 jajek, cukru i mąki stworzyłyśmy zakalca jak mało ;) Nie wiem, czy była to sprawka złych proporcji składników, pieczenia w prodiżu, czy zbyt słabego ubicia masy, mimo wszystko nasze ciasto smakowało nam bardzo z dżemem z czarnych porzeczek i bitą śmietaną. W swoim życiu wypróbowałam kilka przepisów, jak nie kilkanaście na biszkopt, do lat jednak przygotowuję go prosto, wygodnie i smacznie. Zawsze wychodzi smaczny i nie robi niespodzianek, a takie ciasta lubię najbardziej :)







* 5 jajek
* 150 g mąki
* 150 g cukru pudru
* 1 łyżeczka proszku do pieczenia
* 1 łyżka cukru waniliowego
* masło do natłuszczenia papieru do pieczenia
* dżem truskawkowy lub inny
Rozgrzewam piekarnik do 200 stopni Celsjusza. Jajka, cukier puder i cukier waniliowy ubijam mikserem na sztywną masę. Mikserem ręcznym na najwyższych obrotach zajmuje to około 7 minut, mikser planetarny radzi sobie troszkę szybciej. Masa powinna być lśniąca, dość sztywna, ubita niczym kogel mogel. Do oddzielnej miseczki przesiewam mąkę i proszek do pieczenia. Suche produkty wsypuję do masy jajecznej i dosłownie chwilkę ubijam jeszcze mikserem planetarnym lub mieszam dokładnie ręcznie tak, aby składniki połączyły się a ciasto zbytnio nie opadło. Papier do pieczenia smaruję masłem – to ważne, aby biszkopt ładnie od niego odszedł. Taka ilość składników wystarczy na foremkę o wymiarach 26×35 cm. Formę wykładam papierem do pieczenia i przelewam biszkopt. Przechylając foremkę rozprowadzam go równo i wstawiam do piernika na 15-20 minut. Po nakłuciu patyczek musi być suchy.
Ściereczkę kuchenną dokładnie wysypuję cukrem pudrem. Gorący biszkopt przekładam na ściereczkę i ciasno zwijam go w roladę. W tej formie pozostawiam go na około 30 sekund, ale nie dłużej. W tym czasie ciasto lekko zmięknie i przybierze pożądaną formę. Delikatnie rozwijam ściereczkę z biszkoptem, smaruję go gęstym dżemem i zwijam ponownie, tym razem bez ściereczki. Ciasto owijam papierem do pieczenia i pozostawiam na około 30 minut. Po upływie tego czasu pozostaje tylko przełożyć roladę na talerz, obciąć niezbyt równe boki, posypać obficie cukrem pudrem i podawać. Najlepiej smakuje z kawą lub mocną herbatą.

8 Komentarzy to “ Biszkoptowa rolada z dżemem truskawkowym ”

  1. Grazyna on 05/02/2010 at 21:37

    Jak dawno nie robiłam rolady!A udawała mi się… Twoja pysznie wygląda, zachęciłaś mnie :0

  2. czarnamorda on 05/02/2010 at 22:22

    Ta rolada byla by lepsza gdybys dodala bitej smietany do drzemu lub zrobila krem o smaku truskawkowym na bazie jaj ,masla i cukru ,oczywiscie z drzemem lub z truskawkami.pozdrawiam

  3. Olga Smile on 05/02/2010 at 23:37

    czarnamorda – dziękuję za podpowiedź :) Następnym razem poeksperymentuję z kremami, bo takowe ubóstwiam :)
    Pozdrawiam serdecznie
    Olga Smile

  4. liliana on 13/02/2010 at 15:32

    ……….a cóż to takiego “mikser planetarny”…….. ;-)język polski zaskakuje mnie coraz bardziej….pozdrawiam

  5. Olga Smile on 13/02/2010 at 17:43

    liliana – miser planetarny to chociażby KitchenAid, który dzięki budowie naśladuje swoimi narzędziami ruch planetarny, nazwano go tak ze względu na podobieństwo do obrotów Ziemi dookoła Słońca. Bardzo wydajnie pracują :)
    Pozdrawiam serdecznie
    Olga Smile

  6. liliana on 13/02/2010 at 21:41

    oczywiście domyśliłam się, że chodzi np. o KitchenAid……ale trochę mnie jednak rozbawiło to “kosmiczne” określenie…pozdrawiam

  7. Olga Smile on 13/02/2010 at 22:54

    liliana – nie da się ukryć kosmiczne :) :) :)
    Pozdrawiam serdecznie
    Olga Smile

  8. majorka on 25/02/2010 at 14:08

    mialam wczoraj wene i zrobilam rolade,,,jest rewelacyjna , posmarowalam ja domowa konfitura z jagod mojego tescia –>palce lizac. Dodalam do ciasta kilka kropel aromatu smietankowego i wrzucilam rowniez prawdziwe wiejskie jaja zamiast kupnych , ciasto wyszlo żólciutkie.
    mniam.

Napisz komentarz