Święta, święta i po świętach. Zawsze dziwię się, że przyjemne chwile w gronie rodziny i przyjaciół potrafią tak szybko płynąć. Cóż … zgodnie z porzekadłem, wszystko, co dobre szybko się kończy.
Wczoraj ugotowałam rosół na całkiem tłustej prędze wołowej. Tylko taka była w sklepie, a ja miałam silną potrzebę zjedzenia rosołu, nie było, więc wyboru. Gdy zupa ostygła pojawiła się u mnie niezwykle częsta i nawracająca potrzeba przygotowania czegoś smacznego z wyłowionego z garnka mięsa. Po otwarciu szuflady wpadała mi w oko wielka torba żurawiny kupiona na święta i już pustawe opakowanie imbiru kandyzowanego. O tak … pojawiła się inspiracja, jak widać potrzeba matką wynalazców :)
Gdy przełożyłam miękką, lekko kwaskową żurawinę do garnuszka i zalałam gorącą wodą, po kuchni rozszedł się charakterystyczny zapach jakby cierpkości i kwaskowatości tego owocu. Uwielbiam żurawinę!
W przypadku pasztetu tłustość użytego mięsa zdecydowanie nie przeszkadzała, nawet się ucieszyłam z przerośniętych tłuszczem włókien, w końcu pasztety do dietetycznych nie należy. Jeżeli ma małą zawartość tłuszczu będzie smakował jak sucha pieczeń, prawdziwy kremowy pasztet uzyskuje swoją maślaność za sprawą sowitego dodatku masła i tłuszczu.
W swoim życiu jadłam już masę pasztecików, do których przygotowania używałam mięsa z zupy. Uważam, że jest to najlepszy sposób wykorzystania żylastego czy ścięgnistego mięsa wołowego, które niezbyt nadaje się do zjedzenia w najprostszy sposób, czyli na ciepło z musztardą lub chrzanem.
Muszę napisać, że mój wspaniały i prosty pasztet z żurawiną oraz imbirem kandyzowanym jest zdecydowanie najsmaczniejszym pasztetem, który w ostatnich tygodniach wyszedł z mojej domowej kuchni! Mówię Wam bajka istna bajka!
* 1,3 kg ugotowanej pręgi wołowej
* 200 g żurawiny
* 200 g kandyzowanego imbiru
* 100 g masła
* 3 łyżeczki soli
* około 150 ml wody
Ugotowane mięso dzielę na cząstki i wkładam do malaksera. Włączam robota i pozwalam mu pracować nawet 5 minut. Żurawinę przekładam do garnuszka i zalewam wrząca wodą tak, aby ją nieznacznie przykryła. Zależy mi na zmiękczeniu owocu a nie wypłukaniu smaku. Imbir kandyzowany zwilżam wodą, aby pozbyć się cukrowej otoczki, odcedzam a następnie tnę na drobne kawałki.
Do wirującego mięsa dosypuję sól i wlewam roztopione masło. Pozwalam robotowi pracować jeszcze kilka minut do czasu aż masa będzie równomiernie rozdrobniona i kremowa. Mięso przekładam do miski i mieszam z odcedzoną żurawiną i pociętym imbirem. Mój pasztecik przełożyłam do wyłożonej folią spożywczej foremki i pozwoliłam mu zastygnąć przez kilka godzin. Podałam pocięty w plastry, piękny prawda?
Współczesność zmusza nas do szybkiego życia, zakupów dokonywanych w pośpiechu i ekspresowego przygotowywania obiadów dla całej rodziny. Nie inaczej ma się sprawa ze spotkaniami w gronie znajomych, często również w tym przypadku nie możemy poświęcić zbyt dużo czasu na gotowanie, wymyślanie i stylizowanie potraw. Książka Ekspresowe dania i drinki na spotkania jest odpowiedzią na liczne e-maile i pytania Czytelników, co przygotować, aby na stole szybko pojawiły się ładne i smaczne posiłki ze stosownymi drinkami dla gości. Oczywiście, wszystkie proponowane przeze mnie dania są dobrane, jak zawsze, według przyświecającej mi zasady: ...
Uwielbiam przygotowywać przetwory, ponieważ są dla mnie symbolem domowego ogniska i tradycji. Czuję się dużo spokojniejsza, gdy moja spiżarnia jest pełna. Mam wtedy pewność, że zimą będę mogła nakarmić rodzinę, odparowując najbliższym możliwość cieszenia się wspaniałymi smakami. Co roku dokładnie planuję, co stanie na półkach w mojej zacisznej spiżarni. Czasami oglądam ze wszystkich stron słoiki, zdarza się, że ustawiam je tak, aby pasowały do siebie kolorami. Uwielbiam te chwile przeglądania półek z pełnymi smaku przetworami. Dżemy, konfitury, marmolady, galaretki, musy, chutneye i pasty przygotowuję przez okrągły rok. O ile latem ...
Uwielbiam polską kuchnię, jej różnorodność i przywiązanie do tradycji. Podczas biesiad z przyjaciółmi serwuję rozmaite dania mojej młodości, które pamiętam z przyjęć u rodziców czy dziadków. Staram się zbierać rodzinne przepisy i anegdoty. Są one dla mnie odzwierciedleniem polskiej kuchni, tej naszej, własnej i najlepszej. Wiele mówią o życiu, a także uczą prostej radości spędzania wspólnego czasu z rodziną, znajomymi i przyjaciółmi. W tej książce znajduje się 150 wspaniałych przepisów na dania biesiadne w polskim stylu. Można wybierać spośród bogatej propozycji zimnych dań, aby goście mogli cieszyć się domowym smalcem ...
W tym miesiącu ukazała się moja druga autorska książka, tym razem zawierająca 150 przepisów na świąteczne wielkanocne dania.
Przepisy przekazywane z pokolenia na pokolenie są symbolem rodzinnych tradycji. Dla mnie stanowią niezwykle ważny element kobiecego - domowego świata. Chciałabym bardzo, aby moje dziecko znało rodzinne przepisy i umiało o nich opowiedzieć swoim dzieciom. Wtedy po ugotowaniu czy upieczeniu jakiegoś dania czuć będzie tę wewnętrzną radość i spokój, że jest cząstką rodziny, która trwa już od wielu lat i trwać będzie. To są właśnie korzenie, a im silniejsze korzenie, tym okazalsze drzewo.
Wielkanoc ...
Z wielką przyjemnością informuję, że zapowiadana książka mojego autorstwa Smak Imprezy będzie miała swoją premierę na rynku 22 marca 2010, a dostępna jest już w sprzedaży w księgarni wydawcy Klubie Dla Ciebie.
W tej książce znajdziesz przepisy na dobre jedzenie, na zabawę, na relaks i receptę na przygotowanie menu na imprezy. Wszystkie dania można przygotować, zanim przyjdą goście w myśl zawsze obowiązujące u mnie zasady Nie stój przy garach, gdy goście za stołem!
Spokojnie zdążysz przygotować się tak jak lubisz, wziąć relaksującą kąpiel, umalować się, uczesać i odpowiednio ubrać, tak aby czuć ...
I wyglada bajecznie pysznie :)) Przepis juz zanotowalam :))
Pozdrawiam.
Mała Mi on 7 kwietnia 2010 at 20:14
wygląda bajecznie, i ta żurawina kusi strasznie, ale ja nie dam rady…mój organizm błaga o post! A rodzinka moja była pod wrażeniem babki pomarańczowej i pasztetu z pomidorkami i oliwkami :-).
majka – polecam wypróbowanie, bo pasztet znika jak śnieg w lipcu :)
Pozdrawiam serdecznie
Olga Smile
Aneta on 8 kwietnia 2010 at 11:14
Witaj Olgo!
No i przywiał mnie tu z molosów, a ponieważ będzie to mój pierwszy post tutaj to pewnie będzie długi. Po pierwsze gratuluję talentu kulinarnego i sposobu przekazywania samej idei Smaku Imprezy. Sama uwielbiam gotować, ale od czasu do czasu mam dosyć stania przy garach, właśnie wtedy książka kucharska, przepis w piśmie, rozmowa ze znajomymi daje mi takiego pozytywnego kopa i sprawia, że gotowanie znów staje się przyjemnością. Mam zamiar właśnie tak potraktować twojego bloga przysiąść na wirtualnym stołku w twojej kuchni, podpatrywać, pytać,a czasami też dorzucić coś ciekawego. Przeglądają przed świętami przepastne szuflady z produktami natknęłam sie na resztkę kandyzowanego imbiru, uwielbiam surowy imbir i stosuję go w wielu przepisach, pamiętam jak się ucieszyłam jak zobaczyłam kandyzowany w Makro. Niestety w wyobrażni mojej był znacznie lepszy niz w rzeczywistości. Zużyłam go głównie do małych czekoladek z bialej czekolady, oblewając nią właśnie imbir i morele i licząć, że pieprzny smak imbiru podrasuje trochę mdły smak bialej czekolady. Te czekoladki niektórym bardzo smakowaly ale nie znalazły mojego uznania. Teraz zużyję resztkę tak jak i ty do pasztetu i zobaczymy, czy wreszcie kandyzowany imbir znajdzie moje uznanie.
Pozdrawiam wszystkich komentujących
haniar on 8 kwietnia 2010 at 13:00
Wiaj, bardzo fajny pomysł, ja takie mięso z rosołu zwykle pakuję do naleśników, ale ten pasztecik musi być pyszny. Jednocześnie polecam pasztet z wątrubek uduszonych z cebulą i jajkami a potem zmiksowany, plus przyprawy, podany na sałacie, papryce, pomidorach, ozdobiony jajkiem na twardo lub czym kto lubi. Pozdrawiam poświątecznie.
I wyglada bajecznie pysznie :)) Przepis juz zanotowalam :))
Pozdrawiam.
wygląda bajecznie, i ta żurawina kusi strasznie, ale ja nie dam rady…mój organizm błaga o post! A rodzinka moja była pod wrażeniem babki pomarańczowej i pasztetu z pomidorkami i oliwkami :-).
Mała Mi – bardzo się cieszę, że wszystko smakowało :)
Pozdrawiam serdecznie
Olga Smile
majka – polecam wypróbowanie, bo pasztet znika jak śnieg w lipcu :)
Pozdrawiam serdecznie
Olga Smile
Witaj Olgo!
No i przywiał mnie tu z molosów, a ponieważ będzie to mój pierwszy post tutaj to pewnie będzie długi. Po pierwsze gratuluję talentu kulinarnego i sposobu przekazywania samej idei Smaku Imprezy. Sama uwielbiam gotować, ale od czasu do czasu mam dosyć stania przy garach, właśnie wtedy książka kucharska, przepis w piśmie, rozmowa ze znajomymi daje mi takiego pozytywnego kopa i sprawia, że gotowanie znów staje się przyjemnością. Mam zamiar właśnie tak potraktować twojego bloga przysiąść na wirtualnym stołku w twojej kuchni, podpatrywać, pytać,a czasami też dorzucić coś ciekawego. Przeglądają przed świętami przepastne szuflady z produktami natknęłam sie na resztkę kandyzowanego imbiru, uwielbiam surowy imbir i stosuję go w wielu przepisach, pamiętam jak się ucieszyłam jak zobaczyłam kandyzowany w Makro. Niestety w wyobrażni mojej był znacznie lepszy niz w rzeczywistości. Zużyłam go głównie do małych czekoladek z bialej czekolady, oblewając nią właśnie imbir i morele i licząć, że pieprzny smak imbiru podrasuje trochę mdły smak bialej czekolady. Te czekoladki niektórym bardzo smakowaly ale nie znalazły mojego uznania. Teraz zużyję resztkę tak jak i ty do pasztetu i zobaczymy, czy wreszcie kandyzowany imbir znajdzie moje uznanie.
Pozdrawiam wszystkich komentujących
Wiaj, bardzo fajny pomysł, ja takie mięso z rosołu zwykle pakuję do naleśników, ale ten pasztecik musi być pyszny. Jednocześnie polecam pasztet z wątrubek uduszonych z cebulą i jajkami a potem zmiksowany, plus przyprawy, podany na sałacie, papryce, pomidorach, ozdobiony jajkiem na twardo lub czym kto lubi. Pozdrawiam poświątecznie.